Dodał: |
Aktualizacja: |
Oceń: 0 0

Prawo do dobrowolnego zrzeszania się należy do fundamentalnych praw człowieka, a swoboda działalności i zaangażowanie obywateli w życie społeczne jest podstawą prawdziwej demokracji. Tak głosi Karta Zasad Działania Organizacji Pozarządowych. Wolność zrzeszania się jest bowiem przysługującym nam prawem, z którego możemy (lecz nie musimy) skorzystać. Najważniejszą funkcją tej wolności jest możliwość realizacji swoich interesów, rozwoju siebie jako jednostki poprzez wspólne działania z innymi w różnego typu zinstytucjonalizowanych formach. Człowiek to rozum i aktywność. Ludzie zawsze się przemieszczali. Migracje są, obok tak ogólnoświatowych zjawisk jak muzyka pop, handel, Internet, oczywistym aspektem globalizacji, a obecnie stanowią w dodatku jedno z największych wyzwań współczesności. Prawie wszystkie kraje świata są dotknięte tym fenomenem – przez wyjazdy, przyjazdy i tranzyt. Szacuje się, że na świecie jest migrantów 214 milionów. Miliard ludzi na tej planecie jest w ciągłym ruchu. 

Migranci, szczególnie w społecznościach w miarę jednorodnych, często wyróżniają się swoim wyglądem. Nie powinni oni przystać na tylko taką „widoczność”. Po prostu warto się wyróżniać także aktywnością, zapałem do rozwiązania własnych problemów na tak trudnej drodze do integracji, gdzie płoty bywają wysokie i krzywe. Aktywność trzeba ukierunkowywać, koordynować, by osiągać jakikolwiek pozytywne wyniki. Wiadomo przecież, że formalna organizacja ma o wiele większą siłę przebicia, a więc i skuteczność.

W tym tekście termin „migrant” określa osoby zaangażowane w proces migracji, niezależnie od statutu (przyjazd, pobytu czasowy czy staranie się lub uzyskanie obywatelstwa).

Wyzwania stojące przed imigrantami

Unia Europejska nie ma wspólnej polityki dotyczącej integracji imigrantów, ale przez lata Komisja Europejska wypracowała wiele dokumentów odnoszących się do kwestii integracji, zawierających wytyczne dla poszczególnych państw członkowskich. Główne obszary działań podejmowanych, aby maksymalizować szanse integracji imigrantów, to: zatrudnienie, edukacja, polityka mieszkaniowa, ochrona zdrowia i zabezpieczenie społeczne, dostęp do obywatelstwa, możliwości rozwoju kulturalno-społecznego, warunki sprzyjające akceptacji migrantów przez społeczeństwo przyjmujące oraz zachęcające przybyszów do partycypacji w życiu społecznym i publicznym.

Dokument zawierający tzw. wspólne podstawowe zasady definiuje integrację jako „dynamiczny dwukierunkowy proces wzajemnego dostosowania wszystkich migrantów i osób zamieszkałych na terenie państw członkowskich”.

Zalecenia te są adresowane nie tylko do instytucji państwowych, ale także szeregów aktorów zaangażowanych w różnym stopniu w proces integracji, włączając w to samych migrantów. Kluczowe słowo to „proces”, a chodzi o współpracę gości z gospodarzami.

W Polsce nadal jest bardzo mało imigrantów, ale ta grupa jednak sukcesywnie się powiększa. Za 10-15 lat cudzoziemców będzie zdecydowanie więcej. Codziennie media donoszą o przerzutach osób, próbach przekroczenia morskich czy lądowych granic UE. Z zachodniej części Afryki do Hiszpanii imigranci dostają się nielegalnie łodziami, z północy Afryki migrują do Włoch, z bliskiego Wschodu do Grecji. Fala ta napiera i jest praktycznie nie do zatrzymania.

W niniejszym tekście jest mowa jednak o tych, którzy znajdują się już na terenie UE, legalnie funkcjonują i mają swoje specyficzne problemy ekonomiczne, społeczno-kulturalne, prawne. Szczególnie te ostanie muszą być rozwiązane. Nie wierzę, że jakakolwiek administracja publiczna, władza lokalna jest w stanie poradzić sobie z tymi sprawami bez aktywnego udziału samych zainteresowanych – migrantów, którzy mają swoje potrzeby i oczekiwania.

Ponadto integracja z nowym społeczeństwem nie jest łatwa. Na rynku pracy panuje czasem wyzysk i nieprzestrzeganie norm: nadmiar godzin, niewielkie wynagrodzenia, brak ubezpieczeń dla nielegalnych pracowników, mieszkania na obszarach marginalnych. Prostytucja, problemy edukacji młodych, brak szkół zawodowych to tylko wybrane dylematy, do których trzeba dodać trudności językowe.

Społeczeństwo przyjmujące także stoi w obliczu problemów, często bardzo trudnych do przezwyciężenia. Imigranci na ogół są postrzegani jako nieuczciwa konkurencja przyjmująca słabo płatną pracę lub wręcz zabierająca miejsca zarobkowania w czasach gorszej koniunktury gospodarczej. Panuje też nierzadko poczucie wyższości społeczeństwa przyjmującego, szczególnie jeśli imigranci wyznają inną religię. To wszystko w dłuższej perspektywie może doprowadzić do podziału.

Imigrantów i społeczeństwo przyjmujące czekają: ważne zmiany społeczne i potrzeby adaptacji do nowego otoczenia, konflikty i przemoc między ludźmi, wspieranie integracji imigrantów, rozwoju potencjału działań wspólnoty oraz promocja dobrowolnego zaangażowania społecznego, współpraca ze społecznymi partnerami, instytucjami, urzędami i organizacjami pozarządowymi pracującymi na rzecz migrantów, promocja własnych kultur i szerzenie wiedzy o swoich krajach, a także wiele innych koniecznych inicjatyw. Dlatego tak ważna jest budowa silnego i profesjonalnego środowiska migracyjnych organizacji do rozwiązania tych zawiłych, czasem dramatycznych, spraw poza działaniami z urzędu. Niezbędna jest współpraca wszystkich społecznych partnerów.

Kto ma reprezentować imigrantów?

Migranci należą do bardzo różnych grup etnicznych, społecznych czy religijnych. Jest to bardzo duża zbiorowość cudzoziemców, których jednak łączy jeden mianownik, duet: język gospodarza – wyzwania różnego rodzaju. Te dwa czynniki związane z obecnością konkretnej grupy cudzoziemców w danym kraju nieco łagodzą ogromne różnice kulturowo-etniczne. Dzięki temu Kubańczyk, Wietnamczyk, Gruzin i Senegalczyk mogą usiąść przy jednym stole i rozmawiać po polsku o swoich sprawach.

Zauważyłem, że osoby, które dotąd nie widziały najmniejszej nawet potrzeby zrzeszania się (abolicja obnażyła znaczną grupę przybyszów o takim nastawieniu), kiedy trzeba było wypełnić formalności, szukały pomocy w różnych organizacjach pozarządowych, by te zajęły się w ich imieniu zgłoszonym problemem.

Naturalnymi reprezentantami nieformalnych grup – przykładowo migrantów z danego kraju – są liderzy danego środowiska. Rola liderów wydaje się podwójna. Z perspektywy społeczeństwa przyjmującego prezentują oni różnorodne i pozytywne portrety cudzoziemskich sąsiadów; stanowią przykład udanej integracji. Swoją działalnością zwiększają wiedzę społeczeństwa lokalnego na temat innych kultur. Przede wszystkim są znawcami realiów obu grup. W oczach samych migrantów liderzy udowadniają, że można osiągać sukces własną pracą, niezależnie od pochodzenia. W każdej grupie liderzy wyróżniają się charyzmą, dłuższym stażem na miejscu, lepszą znajomością miejscowych realiów. Nie potrzebują zachęty do działania. Interesuje nas jednak pozostała ogromna grupa imigrantów, która będzie decydowała o tym, czy uda się to „małżeństwo” integracyjne. Pytanie tylko, ilu z nich chce stać formalnie w szeregu.

Migrant, emigrant i imigrantka

Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (International Organization for Migration – IOM) podaje liberalny opis i odnosi pojęcie do wszystkich osób, które dobrowolnie podjęły decyzję o wyjeździe w celu poprawy warunków życia. Wyróżnia przy tym migrantów: udokumentowanych (legalnych, migrujących zgodnie z prawem), ekonomicznych, nieregularnych (termin neutralny, bez konotacji kryminalnych, używany jako synonim migrantów nielegalnych), wykwalifikowanych (z powodu kwalifikacji zatrudnianych za granicą) oraz pracowników okresowych (przyjmowanych do krótkotrwałych prac). IOM podkreśla, że migracja jest znakiem naszego czasu, ponieważ osiągnęła nieznane wcześniej rozmiary. Aktualnie około 214 milionów osób mieszka poza miejscem urodzenia i stanowi to około 3% populacji świata.

Kim właściwie jest migrant? To każda osoba, która zmienia kraj pobytu z różnych powodów, niekoniecznie związanych z prześladowaniem. Większość migrantów zmienia miejsce zamieszkania z własnego wyboru i wcale nie wymaga – ani nie oczekuje – ochrony. A kim jest nieregularny imigrant? To człowiek, który przekroczył międzynarodowe granice (lub przebywa w danym kraju) bez ważnych dokumentów.

Wizerunek imigranta myślącego egoistycznie tylko o komforcie i korzyściach w kraju przyjmującym, zabierającego miejsce pracy tubylcom jest oczywiście karykaturą. Zerwanie z krajem pochodzenia bywa trudne i bolesne. Najczęściej pracownik zostawia rodzinę, relacje, emigruje sam i trafia na obcy grunt, gdzie wszystko jest inne: język, religia i kultura, a także wszystkie społeczne punkty odniesienia. Ścieżka imigracji nielegalnej jest coraz trudniejsza i niebezpieczna, głównie z powodu represji, deportacji, ale także śmierci.

Praca poniżej kwalifikacji, często nielegalna, złe traktowanie przez pracodawców, dyskryminacja, rozłąka z rodziną i wychowywanie dzieci na odległość – tak według ekspertów często wygląda rzeczywistość przebywających w Polsce imigrantek. Przyjeżdżające do Polski kobiety, przede wszystkim Ukrainki i Białorusinki, pracują najczęściej w sektorze usług opiekuńczych. Większość kobiet nie ma umowy i zdarza się, że pracodawcy nie dotrzymują ustalonych z nimi warunków. Najczęstsze naruszenia to niewypłacanie wynagrodzenia, przedłużenia godzin pracy. Imigrantki są wypychane do wtórnego nieformalnego rynku pracy, poniżej ich kwalifikacji. Wynika to m.in. z konieczności nostryfikacji dyplomu, podejmowania kursów uzupełniających, niewystarczającej znajomości języka...

Przemoc domowa to kolejny problem z którym borykają się imigrantki, szczególnie w przypadku związków mieszanych, gdzie jest duża zależność od partnera.

Mniej niż kiedyś obawy przed imigrantami wynikają z powodów ekonomicznych: obcokrajowcy nie są już systematycznie uważani za tych, którzy zabierają pracę tubylcom. Przeniesienia firm wewnątrz i na zewnątrz Europy są obecnie traktowane jako przyczyna bezrobocia. Często ze względu na różne pochodzenie i koncentrację imigrantów w niektórych obszarach miejskich migracja jest coraz bardziej postrzegana jako zagrożenie dla tożsamości narodowych: podważa kulturę narodową, religię oraz normy społeczne.

A tak na marginesie warto zwrócić uwagę na dziennikarskie mieszanie pojęć. Nie tylko w Internecie, ale też w prasie codziennej. Do Polski napływają imigranci. Emigranci wyjeżdżają z Polski. „Imigrant” i „emigrant” nie są synonimami. Każde z tych słów ma osobne, opisane w słowniku znaczenie. Nieprzypadkowo używa się określenia „służby imigracyjne”, a nie „służby emigracyjne”.

Każdy dąży do samodzielności

W życiu liczy się skuteczność działań. Powiedziałbym, że własne inicjatywy są fundamentalnym elementem godności, tym bardziej imigranci w swoim nieraz trudnym położeniu potrzebują większej pewności siebie. Działanie „na rzecz” jest upokarzające i mało rozwijające na dłuższą metę. To jasne jak słońce. Biedny, który dostaje od dobroczyńcy codziennie rybę, jest zadowolony na początku, skoro może zmniejszyć głód. Ale kiedy dowiaduje się, że dobroczyńca ma po prostu wędkę, biedak powinien starać się o własną wędkę. Tak mówi słynne chińskie przysłowie. Działanie na rzecz przypomina po jakimś czasie to, co Francuzi nazywają assistance (wsparcie, sukurs, opieka). To są oczywiście szlachetne słowa, ale z czasem blokują partnerstwo. Jak dający może traktować przyjmującego jak godnego partnera? Partnerstwo wymaga równości, a nie litości.

Można zadać następujące pytanie: czy pomoc humanitarna jest lepsza od pomocy rozwojowej? I jedna, i druga to pomoc. Ale fundamentalna różnica rzuca się w oczy. Pierwsza uzależnia jak narkotyki. Druga sugeruje, że zainteresowany będzie aktywny i po jakimś czasie poradzi sobie sam. Zaimek „sam” ma tu ogromne znaczenie. Wskazuje, że dana osoba wykonuje jakąś czynność samodzielnie. W dłuższej perspektywie pomoc staje się uciążliwa dla obu stron. Skoro są problemy i bariery, trzeba rozwiązać jedne i likwidować drugie. Jak to zrobić inaczej niż przez działanie, lepiej niż przez organizowanie się? Wystarczy mieć znajomego cudzoziemca, osobę spoza UE, by po kilku rozmowach zidentyfikować palące problemy, z którymi ta osoba się spotyka, np. administracyjne czy dotyczące procesu integracyjnego.

Niewielka liczba organizacji migracyjnych

Mała liczebność imigrantów nie jest jedynym powodem słabej ich reprezentacji. Skoro w formalnej organizacji jest siła, to są pomysły i idee, jest współpraca z władzami, skuteczność działania itd. Zorganizowana grupa ludzi to pewna platforma wymiany doświadczeń, wypracowania postulatów, ale przede wszystkim taka zwiększenie stopnia integracji społecznej i zawodowej cudzoziemców poprzez podniesienie ich aktywności zawodowej na lokalnym rynku pracy (dzięki adaptacji i wypracowaniu nowych strategii wsparcia). Co tak bardzo przeszkadza w powstawaniu formalnych organizacji imigrantów?

Środowisko migracyjne, jak każde zbiorowisko ludzi, może być podzielone. Niestety pewne podziały towarzyszą migrantom poza granicami swoich krajów: religijne, etniczne, polityczne, kastowe, dotyczące roli i miejsca kobiet itd. Taka sytuacja nie pomaga członkom grupy pochodzącej z jednego kraju pracować ze sobą. Dana organizacja może działać tak prężnie i efektownie, na ile prężnie i efektownie działają jej członkowie.

Migranci powinni uporać się z tymi „hamulcami psychologicznymi” w obrębie własnej grupy i skupić się na działaniach na szczeblu wspólnotowym, w tym m.in. na: uświadomieniu, usługach dla ofiar przemocy, edukacji, monitorowaniu spraw sądowych, pozyskiwaniu funduszy i pogłębianiu programu polityki publicznej i prawodawstwa.

Imigranci w ramach formalnej organizacji mogą zastanowić się nad modelami długofalowej współpracy różnych instytucji i organizacji zajmujących się migrantami i je wypracować, mają zapewniony lepszy dostęp do informacji dotyczących funkcjonowania w Polsce. Istotne jest zwłaszcza wypracowanie modelu zapewniającego migrantom wsparcie, możliwość rozwoju zawodowego i poszerzanie wiedzy w obszarach pozwalających na aktywniejszy udział na lokalnym rynku pracy i w życiu społecznym, a także opracowanie rekomendacji dotyczących wspierania potencjału migrantów, uwzględniających doświadczenia krajów starej UE i porównujących je z sytuacją w Polsce.

Partner dla instytucji i lokalnej władzy

Integracja zachodzi zawsze na poziomie lokalnym. Bardzo często innowacyjność i kompleksowość rozwiązań miasta wyprzedzają działania władz centralnych. Miastom zależy na obszarach kluczowych dla integracji i funkcjonowania imigrantów, takich jak rynek pracy, edukacja (szkolenia dla kadry nauczycielskiej dotyczące pracy w zróżnicowanej etnicznie grupie), system mieszkalnictwa (segregacja imigrantów w określonych dzielnicach, opuszczanie tych dzielnic przez rdzennych mieszkańców). Kolejnym krytycznym polem działania są napięcia społeczne, przejawy niechęci wobec nich. Liderzy środowisk migracyjnych powinni uczestniczyć w mediacjach.

Migranci mogą nie tylko potwierdzić swoją odrębność – w większości przypadków naturalnie się wyróżniają – ale również pokazać swoją obecność, co pozwoliłoby lepiej kreować politykę władz lokalnych i centralnych wobec nich. Dlatego sami powinni wykazać się większą aktywnością w życiu swoich miast, by potem móc potwierdzać swoje prawa, np. do występowania o fundusze na określoną działalność. Polityka integracyjna rozumiana jako działania zmierzające do włączenia imigrantów we wszystkie sfery życia społecznego zmieniła rolę aktorów publicznych. Do niedawna państwa miały monopol w tym obszarze. Ostatnio daje się zauważyć wzrost roli miast, które współpracują w układzie horyzontalnym (w ramach sieci) oraz wertykalnym (z instytucjami wspólnotowymi). Fakt, że miasta są aktorami w procesie decyzyjnym, jest szansą dla samych migrantów.

Migranci, którzy stoją nieco z boku, przyczyniają się do marginalizacji (np. liczebnej) roli własnego środowiska, natomiast w sytuacji kryzysowej żądają wsparcia lub pomocy. Najczęściej są to przypadki, kiedy w czyjejś opinii naruszone zostało obowiązujące prawo. W większości tego rodzaju sytuacji każdy może wystąpić ze skargą. Nie ma tu znaczenia, czy wniosek złoży osoba fizyczna, czy oficjalnie zarejestrowana organizacja (np. stowarzyszenie prawne). Wiemy jednak, że zazwyczaj instytucja ma znacznie większą siłę przebicia. To właśnie jedna z zalet zrzeszenia się, choć zależna m.in. właśnie od liczebności członków organizacji.

Wysoki odsetek imigrantów stanowi duże wyzwanie dla samorządów lokalnych. Nie chodzi tylko o korzystanie przez cudzoziemców ze świadczeń socjalnych (podczas ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego skrajne prawicowe partie żerowały na tym w swoich hasłach antyimigracyjnych w debacie publicznej), ale także o edukację, mieszkanie czy religijność. Temat Hate Crime jest mało znany wśród migrantów mieszkających w Polsce. Jest to przestępstwo motywowane nienawiścią bądź dyskryminacją. Jego ofiarami padają przede wszystkim imigranci, osoby o innym kolorze skóry, innej orientacji seksualnej czy religii. Jak zwalczyć to zjawisko? Zwiększyć wiedzę na ten temat.

Ważnym elementem integracji jest czynny udział przedstawicieli środowisk imigranckich w strukturach mających wpływ na ich sytuację. Liderzy środowisk migracyjnych powinni sugerować władzom lokalnym rozwiązania, które będą w możliwie najlepszy sposób realizowały założenia integracji, lecz z uwzględnieniem odrębności oraz tradycji i kultury danej grupy.

Dążyć do partycypacji

„Nasze sprawy chcemy wziąć w swoje ręce” – to naturalne hasło każdej grupy zawodowej, mniejszościowej, każdej diaspory na świecie. Takie hasła miała większość komitetów wyborczych mniejszości narodowych w okresie transformacji. Powinno to być inspiracją dla migrantów. Miasta (metropolie) stały się zatem nie tylko najważniejszymi przestrzeniami przyjmującymi imigrantów, ale także aktywnym podmiotem współkreującym politykę integracyjną. Większość imigrantów przybywających do UE osiedla się właśnie w miastach. Ważna jest obecność imigrantów w ciałach doradczych ds. polityki integracyjnej, liderzy środowisk mogą być konsultantami czy mediatorami.

W społeczeństwach o względnie jednorodnej kulturze znacznie trudniej niż w państwie wielonarodowym o charakterze imigracyjnym uzyskać społeczną akceptację dla tworzenia jakiejś nowej ponadnarodowej wspólnoty politycznej czy – szerzej – obywatelskiej, która odrywa się od kultury narodowej większości. W takim wypadku można jedynie analizować, czy kultura ta ma charakter otwarty, czy zamknięty, czy społeczeństwo zdolne jest przyswajać, wchłaniać nowe elementy, w jaki sposób odnosi się do zróżnicowania i nowych wzorów kulturowych pojawiających się w wyniku otwarcia na wpływy migracyjne.

Warto także uczyć się od mniejszości. W Polsce zamieszkuje dziewięć grup narodowych i znajdują się cztery grupy etniczne. Wiele z nich (ukraińska, niemiecka, żydowska...) ma pewne doświadczenia w zorganizowaniu się, szczególnie po przemianach ustrojowych początku lat 90. Takie doświadczenie ze strony Polaków – o innych tradycjach niż większość – może być pomocne dla imigrantów. To, co wspólne dla członków wszystkich mniejszości w Polsce, to fakt, że wszyscy oni, mimo istotnych różnic strukturalnych i genealogicznych, są obywatelami państwa polskiego i z tej racji przysługują im prawa obywatelskie podobnie jak obywatelom narodowości polskiej.

Działania nielicznych grup imigracyjnych koncentrują się na sferze aktywności kulturalnej, której celem jest podtrzymywanie odrębności kulturowej. To ważna rzecz. Ale nadchodzi czas, aby zainteresować się rozwiązaniami legislacyjnymi dotyczącymi integracji, prawami obywatelskimi oraz współpracą z mediami (poprawa wizerunku).

Państwo nie jest już jedynym aktorem integracji, ponieważ część jego zadań jest realizowana przez tzw. subaktorów (zdegradowane pojęcie instytucji): ministerstwa, terenową administrację rządową, samorządy lokalne, organizacje pozarządowe, migrantów. Ci ostatni powinni wykazać się aktywnością tam, gdzie miasta zarządzają różnorodnością, przeciwdziałają dyskryminacji i marginalizacji, budują pozytywne relacje pomiędzy mieszkańcami oraz promują dialog międzykulturowy. Miasta chcą przyciągać inwestorów, ale także być gospodarzami dużych imprez sportowych, kulturalnych czy politycznych, co wzmocni ich wizerunek i doprowadzi na przykład do rozwoju turystyki. Migranci są na tym polu bardzo pożytecznym partnerem. Kto daje gwarancję i wiarygodność otwartości miast, jeśli nie nowi mieszkańcy?

Tworzenie getta nie poprawia relacji między społecznością lokalną a migrantami. Ważnym elementem integracji jest zachowanie odrębności kulturowej, tożsamości, a jednocześnie organizowanie różnorodnych wydarzeń, tworzenie platform do nawiązania kontaktów między członkami różnych społeczności. Pomaga to w przełamywaniu barier oraz obalaniu stereotypów na temat nowo przybyłych. Kluczowym elementem jest nawiązywanie relacji z grupami społecznymi oraz lokalnymi organizacjami pozarządowymi. Uczestnictwo w forach, panelach dyskusyjnych i radach programowych jest istotnym elementem nawiązywania kontaktów oraz czynnikiem uświadamiającym.

Na koniec

Pamiętam kolejki po wizy przed ambasadami Francji, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Kanady w Warszawie. Były ogromnym i przykrym widokiem. Po rejestracjach samochodów parkujących na chodniku miałem wrażenie, że pół Polski chce wyjechać zagranicę. Tam, gdzie są kolejki, jest albo rozrywka (przed klubami, obiektem sportowym), albo problem. Te kolejki przed ambasadami, podobnie jak te przed sklepami w latach 80., były znakiem niedoboru towarów lub braku perspektyw.

Ten sam schemat można naturalnie dopasować do kolejek na ul. Długiej, gdzie znajduje się Urząd do Spraw Cudzoziemców. Dla migrantów to najważniejszy urząd, a jednocześnie najbardziej stresujący budynek. Co robić w przypadku odmowy udzielenia zezwolenia na zamieszkanie? Co robić, kiedy imigrant nie ma pozwolenia na pracę? Komu przysługuje prawo do świadczeń z pomocy społecznej? Czy migranci myślą o udziale w wyborach lokalnych?

Doskonałym przykładem są stowarzyszenia powoływane zazwyczaj przez grupę osób zainteresowanych tymi problemami, w celu łatwiejszej realizacji wspólnych planów. W normalnej sytuacji ludzie zrzeszają się dlatego, że łączą ich wspólne cele, zainteresowania, a nie po to, by te cele czy zainteresowania komuś narzucać.

W potrzebie „humanizacji” globalizacji mobilność stała się dla jednych ważnym polem działań na rzecz praw człowieka, dla innych – publicznym dobrem, które trzeba zagospodarować, zarządzać nim z udziałem wielu aktorów. Jeszcze innym środowiskom imigracja kojarzy się z zagrożeniami, niebezpieczeństwem oraz problemami integracyjnymi. Warto wspomnieć o „nielegalnych-nieregularnych” imigrantach oraz o organizacjach walczących o prawa do mobilności. Ten ostatni buntowniczy ruch porusza kwestie wykluczenia, kwestionuje pojęcia granic, suwerenności i obywatelstwa. Migranci powinni być aktywni na wszystkich polach, gdzie dyskutowana jest ich sprawa. Od lat 80. w Europie normy stają się coraz bardziej rygorystyczne. Układ z Schengen otwiera wewnętrzną przestrzeń, ale jednocześnie zamyka zewnętrzne granice. Można np. podpisać deklarację przystąpienia do jakiegoś formalnej organizacji migracyjnej i zasadniczo nie poświęcić mu dalej większej uwagi. Już w ten (wydawać by się mogło drobny) sposób, składając jeden podpis, niejako oddaje się swój głos i wyraża poparcie dla danego środowiska (celu/opcji/wizji reprezentowanej przez to środowisko). Taki głos dodany do łącznej puli tworzy natomiast znaczący argument, np. w formalnych rozmowach urzędowych.

Autor: Mamadou Diouf

Skomentuj

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.