Romowie w Polsce | Ekspert
Dodał: |
Aktualizacja: |

Romowie w Polsce to około trzydziestotysięczna społeczność posiadająca status mniejszości etnicznej. W porównaniu z innymi państwami Europy Środkowej i Wschodniej nie jest to duża liczba. Na Słowacji, w Rumunii, Bułgarii czy na Węgrzech Romowie stanowią znaczny odsetek populacji. Niestety mniejsza liczba w tym wypadku nie oznacza mniejszych problemów, z jakimi muszą się mierzyć. W zasadzie obserwuje się analogie, jeśli chodzi o ich specyfikę. To społeczność zagrożona wykluczeniem społecznym oraz zmagająca z dyskryminacją na wielu polach życia społecznego. Obszarami najbardziej problemowymi są te związane z rynkiem pracy oraz niskim poziomem wykształcenia. Wszystko to wpływa na sytuację socjalną Romów oraz jest główną barierą rozwoju zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i zbiorowym. Brak wykształcenia, pracy, ograniczony dostęp do usług społecznych pogłębiają dotychczasowy poziom ubóstwa i generują proces jego dziedziczenia w kolejnych pokoleniach. Pomimo wielu inicjatyw, których celem jest wyrównanie poziomu życia Romów do społeczeństwa większościowego i co za tym idzie dużych środków finansowych przeznaczonych na ten cel, dotąd nie udało się osiągnąć zadowalających rezultatów w tym obszarze. Co więcej, wydaje się, że problemy społeczne Romów oraz bariera dzieląca ich od społeczeństwa większościowego wciąż się powiększa.

Wyniki badań opinii społecznej rysują ponury obraz relacji romsko-nieromskich w Polsce. Według badań przeprowadzonych wspólnie przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej i Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju w 2011 roku Romowie w Polsce nadal spotykają się z dyskryminacją i wykluczeniem społecznym. Ponadto podkreślono, że dyskryminacja, prześladowania i przemoc na tle rasowym są w krajach Unii, w tym w Polsce, o wiele bardziej rozpowszechnione, niż odnotowuje się w oficjalnych statystykach. Polscy Romowie skarżą się głównie na dyskryminację w prywatnych usługach, w szpitalach i szkołach oraz przy poszukiwaniu pracy. Z kolei z raportu Centralnego Biura Opinii Społecznej, opublikowanego w 2008 roku, wynika, że co szósty Polak zgadza się ze stwierdzeniem, że powinny istnieć miejsca rozrywki i wypoczynku, do których Romowie nie mieliby wstępu, natomiast aż 42 procent badanych uważa, że Romowie są z natury źli i mają naturalne predyspozycje do popełniania przestępstw. Także z raportu z badań przeprowadzonych w 2013 roku przez naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego na zlecenie byłej Pełnomocniczki rządu do spraw równego traktowania Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz wynika, że Romowie obok grup LGBT i osób z chorobami psychicznymi są społecznością, wobec której Polacy odczuwają największy dystans społeczny.

Eksperci, naukowcy, osoby aktywnie działające na rzecz Romów od wielu lat zadają sobie pytanie, dlaczego mimo wdrażanych w naszym kraju programów pomocowych, a co za tym idzie wydawanych środków finansowych, a także zaangażowania ludzi, instytucji, organizacji, wciąż nie udało się osiągnąć pozytywnych rezultatów i tym samym zmniejszyć dystansu między Romami i nie-Romami. Jednym z powodów, który często wymienia się jako czynnik utrudniający integrację Romów, jest kultura romska – odmienna, a nawet sprzeczna z normami kultury większościowej. Kodeks postępowania Romanipen, zgodnie z którym żyją niektóre grupy romskie w Polsce, i związane z nim zasady dotyczące czystości i nieczystości w sensie rytualnym, małżeństwa zawierane w stosunkowo młodym wieku czy system patriarchalny odległe są od stylu życia współczesnych Polek i Polaków. Poza tym odrębność kulturowa Romów schodzi na drugi plan, a dyskusje dotyczące tej społeczności toczą się wokół problemów społecznych, które łączy się właśnie z kulturą uważaną często za zacofaną i nieprzystającą do życia w nowoczesnej Europie.

Kolejnym czynnikiem, o którym mówi się w kontekście integracji Romów, jest negatywny stereotyp Cygana – złodzieja, oszusta, przestępcy. Co więcej, popularne są opinie na temat genetycznej skłonności do popełniania przestępstw przez członków tej grupy (sic!). Nie ma wątpliwości, że wizerunek Romów wpływa na brak pozytywnych efektów w działaniach służących choćby zmniejszeniu bezrobocia wśród członków tej społeczności. Zresztą trudno wyobrazić sobie sytuację, w której z pełnym przekonaniem i otwartością przyjmuje się do pracy leserów czy złodziei, nawet jeśli posiadają oni dokumenty potwierdzające ich kompetencje.

Jednym z narzędzi, które miały służyć w walce z tym problemem, był „Program na rzecz społeczności romskiej w Polsce” wdrażany w latach 2004–2013. Jego kontynuację zaplanowano na lata 2014–2020. Program składał się z kilku obszarów, w ramach których można było ubiegać się o wsparcie finansowe. Jednym z nich był rynek pracy. Jak się okazuje w porównaniu z innymi obszarami, jak np. edukacja czy sytuacja bytowa, działania służące zmniejszeniu bezrobocia podejmowano stosunkowo rzadko. Badania ewaluacyjne przeprowadzone w 2011[1] roku potwierdziły opinie, że nie można pochwalić się w zasadzie żadnymi sukcesami na tym polu. Niestety, jak się później okazało, wyniki badań nie były wystarczająco mocnym argumentem na to, że konieczne są zmiany, jeśli chodzi o kierunek działania i formy pomocy Romom. W 2007 roku założenia programu w dużej części powtórzono w ramach innego programu, który w swoim założeniu miał pomóc w walce z bezrobociem. Mowa o „komponencie romskim” w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (PO KL). Osoby odpowiadające za wdrażanie „komponentu romskiego” podkreślały wówczas, że jest to decyzja uzasadniona, bowiem działania podejmowane w ramach „komponentu romskiego” wzmocnią te realizowane dzięki „Programowi na rzecz społeczności romskiej”. Warto dodać, że w tym czasie, kiedy rozpoczęto w Polsce wdrażanie PO KL, „Program na rzecz społeczności romskiej” nie był ewaluowany, a zatem te i podobne opinie nie były nieuzasadnione.

Wobec tak dużego problemu bezrobocia wśród Romów zaskakujące są rozwiązania dotyczące pomocy Romom w innych problemowych obszarach. Otóż w ramach „Programu na rzecz społeczności romskiej” podejmowano działania służące poprawie warunków mieszkaniowych. Nie ma wątpliwości, że w wielu przypadkach były one konieczne. Zaniepokojenie jednak budzi fakt, że w miejscach, gdzie prowadzono remonty, a gdzie zamieszkiwała społeczność w niemalże stu procentach bezrobotna, do prac remontowo-budowlanych nie włączano Romów. Oczywiste jest, że należy działać zgodnie z obowiązującymi przepisami – firmy biorą udział w przetargu i na tej podstawie decyduje się, kto wykona zaplanowane prace. Niemniej jednak wobec tak dużego problemu bezrobocia Romów należało dodać zapis uwzględniający aktywny udział w pracach Romów. Tak się niestety nie stało, choć wspomniane rozwiązanie pomogłoby tym ludziom nabyć nowe umiejętności i kształtować postawę związaną z poczuciem obowiązku wobec pracodawcy. To niezwykle ważne wobec kolejnego problemu, jakim jest apatia i bierność wśród Romów. Często bowiem zdarza się, że inicjatyw na rzecz Romów jest więcej niż chęci do działania z ich strony. Wówczas mówi się o roszczeniowości, z którą niewątpliwie mamy do czynienia. Pytanie tylko, czy takie formy pomocy nie sprzyjają kształtowaniu, a nawet wzmacnianiu tego typu postaw. Innego rodzaju skutki uboczne związane z podobną pomocą wiążą się z relacjami Romów i nie-Romów i to nie tylko w wymiarze lokalnym. Coraz częściej słychać opinie, że dziś opłaca się być Cyganem, ponieważ nie tylko funkcjonują oni poza czy nawet ponad prawem, ale także żyją na koszt państwa. Trudno się dziwić, że frustracja i niechęć do Romów rośnie szczególnie w tych, którzy, ciężko pracując, nie mogą wykonać drobnego remontu. Obserwując firmy remontujące romskie domy, podczas gdy ich mieszkańcy piją kawę, wypalają kolejnego papierosa i obserwują pracujących robotników, czują się jak mniej ważni obywatele.

Z problemem związanym z podziałem na Romów i nie-Romów borykają się również nauczyciele w szkołach, do których uczęszczają romskie dzieci. Dzięki środkom finansowym z programu dzieciom romskim można było zakupić nowe książki, dofinansować wycieczkę szkolną itp. Problem pojawiał się wówczas, kiedy okazało się, że w szkole jest więcej ubogich dzieci i nie są to dzieci pochodzenia romskiego. Wielu nauczycieli potwierdza[2], że sytuacje te są powodem wielu konfliktów pomiędzy rodzicami dzieci, które z kolei niejednokrotnie są powodem antagonizmów między dziećmi. Niestety w tej sytuacji nauczyciele bywają bezradni. Nie mogą przecież działać niezgodnie z zaleceniami ministerstwa, wojewody, urzędników itd.

Ponadto nauczyciele wspominają sytuację, kiedy pod koniec roku szkolnego dzieci romskie wyrzuciły do śmietnika podręczniki, zamiast oddać je młodszym kolegom. To także wtedy mówi się o roszczeniowych Romach, którzy wszystko dostają za darmo. Należy przyznać, że kiedy jest się obserwatorem takiej sytuacji, nietrudno pomyśleć w ten właśnie sposób. Podręczniki są bardzo drogie i nie każdy może sobie pozwolić na zakup nowego kompletu książek. Romowie mogą i na dodatek ich nie szanują. To bardzo powszechna opinia. Niestety mamy tu do czynienia z sytuacją analogiczną do tej związanej z remontami domów Romów. Pomoc jest potrzebna, nie ma wątpliwości. Jednak i tu zabrakło refleksji o tym, jak pomagać, by nie psuć relacji między ludźmi. Także takie wartości jak kształtowanie postaw, a w tym wypadku szacunku do rzeczy, które się posiada, i innych ludzi, którzy w przyszłości mogą być w potrzebie, zeszły na drugi plan. A przecież to równie istotny aspekt związany z edukacją dzieci i młodzieży.

Innego rodzaju problemy, dotyczące niskiego stopnia wykształcenia wśród Romów, wiążą się z programem nauczania w polskich szkołach. Należy dodać, że nie jest to problem wyłącznie tej społeczności. Chociaż Polska nie jest krajem monoetnicznym, ponieważ nasz kraj zamieszkują różne grupy kulturowe, etniczne, narodowe, religijne – odzwierciedlenia tego stanu rzeczy wciąż nie widać w szkolnych programach edukacyjnych. Nadal brakuje rozwiązań systemowych, dzięki którym w programach nauczania znalazłaby się edukacja o różnorodności kulturowej czy edukacja antydyskryminacyjna. Nauczyciele, mimo chęci, nie są przygotowywani do tego typu edukacji. Ponadto brak czasu na realizację podstawowego programu edukacyjnego niejednokrotnie hamuje aktywność i zapał tych nauczycieli, którzy na własną rękę próbują coś zrobić. Niszę wypełniają projekty edukacyjne oferowane przez organizacje pozarządowe aktywne w tym obszarze. Jednak zależność tych podmiotów od dotacji zewnętrznych powoduje, że nie są one systematyczne.

Pomimo wielu wyzwań na polu związanym z edukacją Romów należy podkreślić, że to właśnie w tym obszarze udało się osiągnąć najwięcej. Działalność asystentów romskich oraz nauczycieli wspomagających w szkołach z pewnością się do tego przyczyniła. Osoba pracująca jako asystent szkolny ma, mówiąc najprościej, mediować między szkołą a rodzicami romskimi. Z kolei nauczyciel wspomagający ma wspierać dzieci i rodziców w procesie edukacyjnym. Obie te funkcje są niezwykle ważne, a działalność wielu nauczycieli i asystentów zdecydowała o dalszej edukacyjnej drodze dziecka romskiego. Dlatego tak ważne jest, by wspierać ich, m.in. oferując możliwości służące podniesieniu kompetencji, a także nabyciu nowych umiejętności. Także czynnik materialny jest w tym aspekcie istotny, ponieważ motywuje do dalszych działań.

Refleksja na temat programów i form pomocy społeczności romskiej w kontekście dobrych i złych praktyk ma służyć zwróceniu uwagi na trudną sytuację społeczną Romów oraz jej związkowi z postrzeganiem tej mniejszości i tym samym budowaniu pozytywnych relacji między Romami ianie-Romami. Ma to szczególne znaczenie w czasach kryzysu ekonomicznego. To bardzo podatny grunt dla frustracji i napięć, które swoje ujście często znajdują w niechęci, a nawet agresji w stosunku do różnych grup. Trudna sytuacja społeczna i przekonanie o życiu na koszt państwa identyfikują Romów jako tych, którzy zakłócają porządek społeczny. To grupa problematyczna i niechętna integracji – tak się ich często określa. Skoro tacy właśnie są, to należy się ich pozbyć lub sprowadzić „do parteru”, co zresztą próbowano uczynić w ostatnim czasie, np. tworząc profil na Facebooku „Nie dla Romów w Andrychowie”. Jednak nie tylko niechęć czy negatywne stereotypy nt. Romów są problemem w ich integracji ze społeczeństwem większościowym. Należy pamiętać, że tożsamość Romów kształtowała się w poczuciu zagrożenia i niebezpieczeństwa, które towarzyszyło im od setek lat. A zatem niechęć wobec tego, co inne, nie-romskie, bywa również duża i tym samym także wśród Romów trudno szukać chęci do dialogu. Do tego dochodzą problemy społeczne, frustracja, brak wiary w lepsze jutro, uprzedzenia, wzajemna niechęć. Te i inne czynniki składają się na przysłowiowa bombę, która tyka w wielu miejscach w Polsce, a także w Europie. Dlatego nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że w Polsce nie ma problemów takich jak np. na Słowacji czy na Węgrzech. Otóż one są, tyle że ich skala jest mniejsza, co wiąże się z liczebnością Romów. To jednak nie jest powód, by tkwić w przekonaniu, że żyjemy w bezproblemowej w tym aspekcie rzeczywistości. Nie żyjemy. I ostatnie sytuacje z Andrychowa, Siemianowic, Wrocławia, Limanowej są tego dowodem. Niezwykle potrzebne są przemyślane, systemowe rozwiązania, które pomogą nam współegzystować mimo różnic i problemów, które były i zawsze będą. Możemy jednak próbować je niwelować, odpowiednio reagując i systematycznie działając. Problemy społeczności romskiej są niezwykle trudne i mają długą historię, na którą nakładają się problematyczne często relacje z większością. Dlatego też możliwą nadzieją na ich rozwiązanie jest współdziałanie. Konieczne jest połączenie sił specjalistów, ekspertów i przygotowanych do tego typu pracy Romów. I nie ma się co łudzić, że z problemami uporamy się za rok czy dwa. Ale bierność w tym zakresie może pogorszyć i tak niełatwą już sytuację.

 

[1] Raport końcowy z Badania ewaluacyjnego „Programu na rzecz społeczności romskiej w Polsce” realizowanego w ramach projektu „Q jakości – poprawa jakości funkcjonowania Programu Romskiego”, Warszawa 2011.

[2] Autorka niniejszego artykułu współpracowała z nauczycielami w ramach projektów edukacyjnych oraz badawczych. Temat problemów związanych z edukacją dzieci romskich został podjęty również podczas badań prowadzonych w roku 2010–2011, których wyniki ujęto w publikacji: J.Talewicz-Kwiatkowska, Wpływ aktywności finansowej Unii Europejskiej na położenie społeczne Romów w Polsce, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2013.

 

Autorka: dr Joanna Talewicz-Kwiatkowska

Instytut Studiów Międzykulturowych

Uniwersytet Jagielloński

Polski Uniwersytet na Obczyźnie w Londynie

 

Skomentuj

Ogłoszenia
Aktualności
Archiwum
Warto poczytać
Finansowanie projektów migracyjnych

Do 13/12/2016 można składać wnioski z zakresu ochrony dzieci migrujących:
Pierwszy nabór dotyczy budowy potencjału w zakresie praw i ochrony dzieci migrujących, w szczególności kwestii

...
Czytaj dalej >
Warto poczytać

W dniu 25 marca 2008 roku zostało podpisane „Porozumienie w sprawie standardowych procedur postępowania w zakresie rozpoznawania, przeciwdziałania oraz reagowania na przypadki przemocy seksualnej

...
Czytaj dalej >
Zagrożenia w świecie migrantów

Polska wciąż pozostaje krajem zatrudniającym obywateli Korei Północnej. Co warto

...
Czytaj dalej >

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.