Polska - mój dom | Ekspert

Polska z racji swego położenia geograficznego jawi się jako pomost prowadzący do Europy Zachodniej, ponieważ to tutaj przebiegają główne szlaki migracyjne w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej. Często spotykamy się z twierdzeniem, że nasz kraj stał się wyjątkowo atrakcyjny dla cudzoziemców, odkąd w 2004 roku staliśmy się członkami Unii Europejskiej, a od 2007 roku – członkami strefy Schengen. Zapomina się jednak, że już od lat 90. ubiegłego wieku Polska była atrakcyjnym terytorium dla cudzoziemców, którzy chcieli przedostać się do bogatszych krajów Europy Zachodniej. Tuż po przemianach wolnościowych w Polsce na naszych granicach pojawiła się fala migrantów tranzytowych z Bułgarii i Rumunii, dla których krajem docelowym były Niemcy. Cudzoziemcy niemający szansy na swobodny wjazd do Polski, byli przerzucani nielegalnie przez granicę. Pochodzili głównie z Armenii, Chin, Iraku, Iranu, Somalii oraz Wietnamu. Część z nich, jak Wietnamczycy i Ormianie, po nieudanej próbie przekroczenia granicy zdecydowali się na zamieszkanie w Polsce. Na polskiej granicy z czasem zaczęli pojawiać się także uchodźcy, czyli cudzoziemcy, którzy z uwagi na prześladowania z powodu swojej rasy, religii, narodowości, przynależności do grupy etnicznej czy przekonań politycznych byli zmuszeni do ucieczki ze swojej ojczyzny. Odkąd w 1991 roku Polska ratyfikowała konwencję genewską dotyczącą statusu uchodźców, o azyl w naszym kraju starali się cudzoziemcy z ponad 50 krajów. W latach 90. trafiały do nas przede wszystkim Bośniacy, Chorwaci, mieszkańcy Kosowa, Ormianie z położonego w Azerbejdżanie Górnego Karabachu oraz Czeczeni. Liczną grupę osób ubiegających się o status uchodźcy stanowili także obywatele byłego Związku Radzieckiego, Sri Lanki, Afganistanu, Somalii i Iraku.

Na granicy

Obecnie wśród grup cudzoziemców, którzy najliczniej ubiegają się o status uchodźcy w Polsce, są Czeczeni, Gruzini, Ormianie oraz w ostatnich latach – Syryjczycy. Większość z nich rozpoczyna swoją drogę w Polsce na przejściu granicznym w Terespolu, gdzie składane jest obecnie około 95 procent wniosków o nadanie statusu uchodźcy. Na mieszczącą się tutaj stację kolejową w ciągu doby przejeżdża około 40 składów osobowych i towarowych, w tym lokalny pociąg z Brześcia, którym oprócz Białorusinów podróżują także uchodźcy. Niekiedy już po wyjściu na peron z ich ust padają słowa „azyl” lub po rosyjsku „bieżeniec” (uchodźca), co funkcjonariuszom Straży Granicznej daje sygnał do rozpoczęcia procedury uchodźczej. Według przepisów każdy cudzoziemiec aplikujący o azyl ma prawo przekroczyć polską granicę bez względu na to, czy posiada wizę uprawniającą go do wjazdu na teren Polski. Osoby wnioskujące o azyl zostawiają do depozytu swój paszport i otrzymują w zamian tymczasowe (ważne przez 30 dni) zaświadczenie o tożsamości cudzoziemca, z którym mogą swobodnie poruszać się po kraju. Ponadto Straż Graniczna pobiera od nich odciski palców oraz sprawdza, czy nie widnieją one już w Systemie Informacji Schengen (SIS) lub wykazie cudzoziemców, których pobyt na terytorium Polski jest niepożądany.

Podstawą do rozpoczęcia procedury uchodźczej jest wypełnienie wniosku o status uchodźcy oraz krótki wywiad, podczas którego funkcjonariusz Straży Granicznej stara się ustalić okoliczności wyjazdu cudzoziemca z kraju pochodzenia. Kluczowe dla procedury azylowej jest bowiem ustalenie, czy danej osobie groziły realne prześladowania według przesłanek zawartych konwencji genewskiej z 1951 roku. Podczas wywiadu padają pytania o działalność polityczną, przynależność do określonych ugrupowań politycznych czy religijnych oraz okoliczności deklarowanych przez cudzoziemca prześladowań jego lub jego rodziny. Jest to jednak tylko wstępna rozmowa, gdyż właściwy wywiad statusowy przeprowadzany jest już podczas pobytu wnioskującego w jednym z kilkunastu ośrodków dla cudzoziemców. O tym, czy dana osoba otrzyma status uchodźcy, decyduje Szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców.

Czeczenia u polskich bram

Uchodźcy przyjeżdżają najczęściej do Terespola porannym pociągiem o godzinie 7.15. Czasem jest to kilka rodzin, a czasem nawet 500 osób – jak miało to miejsce 28 kwietnia 2013 roku. Funkcjonariusze Służby Granicznej pamiętają ten dzień jako okres pracy na zwiększonych obrotach. Na pierwszym piętrze, gdzie trafiają cudzoziemcy chcący złożyć wniosek azylowy, brakowało miejsca. Przybysze tłoczyli się godzinami na parterze, zadziwiając pasażerów przyjeżdżających do Terespola z normalną wizytą. W 2013 roku przepełniona hala przyjazdowa była częstym widokiem – według danych Urzędu ds. Cudzoziemców w tym okresie złożono aż 13 980 wniosków o status uchodźcy, co stanowi 52- procentowy wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem. Zdecydowana większość aplikujących, bo aż 85 procent, to obywatele Rosji (Czeczenii), kolejne w statystykach plasują się osoby z Gruzji, Armenii i Syrii. Czeczeni już od lat stanowią najliczniejszą grupę aplikujących o status uchodźcy w Polsce, jednak tak duży wzrost wniosków w 2013 roku może dziwić. W Czeczenii wciąż dochodzi do łamania praw człowieka, zdarzają się również prześladowania względem dawnych bojowników biorących udział w jednej z dwóch wojen czeczeńskich, jednak nie są to prześladowania na taką skalę, aby wywołać exodus uchodźców. Kluczem do coraz częstszych decyzji o wyjeździe z Czeczenii mogą być względy ekonomiczne – w obliczu wysokiego bezrobocia, szerzącej się korupcji oraz słabo rozwiniętej ochrony socjalnej i zdrowotnej wiele rodzin myśli o sprzedaniu majątku i wyruszeniu do Europy z nadzieją na lepsze życie.

Jak wskazuje Dawid Cegiełka ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, w ostatnich latach większość osób składających wniosek o nadanie statusu uchodźcy w Polsce to emigranci ekonomiczni, a także osoby, które podjęły decyzję o wyjeździe pod wpływem informacji rozpuszczanych w kraju przez grupy czerpiące zyski z przemytu ludzi. Paradoksalnie to plotka stanowi jeden z impulsów do podjęcia decyzji o wyjeździe. Wśród przyczyn masowych ucieczek z Czeczenii w 2013 roku podaje się wieść głoszącą, że po zamachu w Bostonie konsulaty państw Europy Zachodniej przestały wydawać osobom narodowości czeczeńskiej wizy, w tym turystyczne i biznesowe, a według niektórych wersji – że Unia Europejska zamierza zamknąć granice. Zadziwiający jest jednak fakt, że zamach nastąpił 15 kwietnia, a masowy napływ azylantów do Polski rozpoczął się miesiąc wcześniej. Według innej wersji plotki, jaka rozniosła się wśród Czeczenów, w ostatnim czasie niewiele było zawróceń do Polski z innych krajów UE w ramach procedury Dublin II. Był to wyjątkowo zachęcający argument, jako że większość Czeczenów przekraczających granicę Polski, nie czekając na rozstrzygnięcie procedury azylowej, ucieka dalej na Zachód. Niektórzy decydują się na ten krok tuż po złożeniu wniosku o status uchodźcy, inni natomiast trafiają najpierw do jednego z dwóch ośrodków recepcyjnych – w Białej Podlaskiej lub Podkowie Leśnej-Dębak, gdzie dopiero przygotowują swój wyjazd. Celem są kraje Europy Zachodniej, w tym głównie Niemcy, gdzie uchodźcy otrzymują wyższą pomoc socjalną. Niewiele osób chce zatrzymać się w Polsce, gdyż nasz kraj nie jest postrzegany jako atrakcyjne miejsce dla rozwoju i rozpoczęcia nowego życia. Wielu cudzoziemców obawia się, że w Polsce nie będą w stanie osiągnąć dochodów – czy to z pracy, czy z pomocy społecznej – wystarczających na godne utrzymanie siebie i zwykle wielodzietnej rodziny. Problem ten dotyczy w szczególności osób przebywających w ośrodkach dla uchodźców w mniejszych miastach, takich jak Łomża czy Grupa koło Grudziądza, gdzie nawet Polacy mają trudności z podjęciem zatrudnienia. Czeczeni w obliczu bezrobocia oraz dodatkowo braku kwalifikacji zawodowych i słabej znajomości języka polskiego mogą liczyć tylko na dorywcze prace, z których nie będą mogli utrzymać całej rodziny. W obliczu tych czynników dla wielu osób Polska jawi się więc jako kraj tranzytowy, a procedura uchodźcza jest jedynie przepustką do strefy Schengen. Po złożeniu wniosku azylowego na granicy cudzoziemcy zwykle mają już zorganizowany przez przemytników transport, którym jeszcze tego samego dnia udają się dalej na Zachód. Pokazują to dane Urzędu ds. Cudzoziemców, z których wynika, że w 2013 roku umorzono aż 85 procent postępowań o nadanie statusu uchodźcy. Polskie przepisy stanowią jasno: jeśli cudzoziemiec nie dotrze do ośrodka recepcyjnego w ciągu 48 godzin, jego procedura jest umarzana.

Dublin II

Osoby znajdujące się w trakcie procedury uchodźczej, które zdecydują się na nielegalny wyjazd do innych krajów Europy Zachodniej, muszą liczyć się z tym, że prędzej czy później zostaną deportowane do Polski. W świetle unijnego rozporządzenia Dublin II cudzoziemiec do momentu rozstrzygnięcia procedury azylowej ma obowiązek przebywać na terytorium kraju, w którym złożył wniosek. Nielegalny pobyt w innym kraju Europy Zachodniej jest życiem w niepewności i strachu przed kontrolą ze strony tamtejszych władz. Tym bardziej, że dzięki unijnej bazie EURODAC, służącej do identyfikacji odcisków palców, można w szybki sposób sprawdzić tożsamość danej osoby oraz historię jej migracji po obszarze strefy Schengen. Cudzoziemiec, który – opuszczając Polskę – złamał zasady wynikające z rozporządzenia Dublin II, poddawany jest procedurze dublińskiej, która do momentu deportacji może trwać nawet kilka miesięcy (polskie władze muszą rozpatrzeć wystosowany przez inny unijny kraj wniosek o przejęcie cudzoziemca na terytorium Polski). Deportacja nie przekreśla jednak dalszych szans na ubieganie się o status uchodźcy w Polsce – cudzoziemiec ma możliwość wznowienia procedury uchodźczej, może także złożyć ponowny wniosek o przyznanie statusu uchodźcy. Wówczas trafia do ośrodka dla cudzoziemców i otrzymuje tam świadczenia socjalne. Z praktyki wynika jednak, że nielegalny wyjazd z Polski nie wpływa na pozytywne rozpatrzenie kolejnego wniosku składanego do Urzędu ds. Cudzoziemców.

Polska wiza

Procedura Dublin II jest stosowana nie tylko wobec cudzoziemców, którzy pomimo starań o status uchodźcy w Polsce zdecydowali się na nielegalny wyjazd do innych krajów unijnych. Deportowani do naszego kraju mogą być także cudzoziemcy, którzy w oparciu o polską wizę wjechali do innego kraju UE i wystąpili tam o status uchodźcy. W świetle unijnych przepisów za rozpatrzenie wniosku azylowego w takiej sytuacji odpowiedzialna jest Polska. Wiele osób nieświadomych tych przepisów często obiera jako cel inny kraj Europy Zachodniej i dopiero na miejscu, podczas wnioskowania o status uchodźcy, dowiaduje się, że musi wyjechać do Polski. Dla niektórych to trudna decyzja, gdyż w innym kraju unijnym mieszka ich rodzina (lub znajomi), a z Polską nie łączy ich żadna więź. W szczególnie skomplikowanej sytuacji są członkowie rodzin, gdzie małżonkowie wjechali do strefy Schengen na podstawie wiz wydanych przez różne kraje członkowskie (np. Polskę i Szwecję). W tym wypadku jedna z osób powinna wystąpić z wnioskiem o tzw. łączenie rodzin w celu ubiegania się o azyl w tym samym kraju co małżonek.

Polska też może być rajem

Choć zdecydowana większość cudzoziemców składających wniosek o status uchodźcy w Polsce traktuje nasz kraj jako tranzytowy, nie brakuje jednak osób, które cierpliwie czekają na rozstrzygnięcie procedury przez polskie władze. Wbrew powszechnej opinii, pomimo trudności ekonomicznych, wielu cudzoziemców dobrze czuje się w Polsce. Osobom pochodzenia czeczeńskiego czy gruzińskiego ze względów kulturowych i językowych łatwiej o zawieranie przyjaźni i integrację z polskim społeczeństwem. Nauka w polskiej szkole to także dobry start dla dzieci, które szybciej mogą wdrożyć się w zajęcia po polsku niż po niemiecku czy francusku. Wielu cudzoziemców ceni sobie polską gościnność i większą otwartość niż mieszkańcy krajów Europy Zachodniej. Z rozmów z czeczeńskimi rodzinami, które miały krótki epizod w Niemczech czy Francji, wynika, że choć w Europie Zachodniej miały zapewniony socjalny byt, czuły się tam obco. Paradoksalnie wiele osób, które zostały deportowane do Polski, zaczyna bardziej doceniać życie w naszym kraju. O tym, czy po kolejnej ucieczce będzie im dane tu zostać, zadecyduje Urząd ds. Cudzoziemców.

Autorka: Marta Zdzieborska

Skomentuj

Ogłoszenia
Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.