Dodał: |
Aktualizacja: |
Mamadou Diouf

Wokalista i dziennikarz pochodzący z Senegalu i mieszkający w Polsce, z wykształcenia lekarz weterynarii, śpiewa w języku wolof, po polsku i francusku. Współpracował między innymi z Voo Voo, np. na płycie Zapłacono oraz zespołem Tam Tam Project. Współtworzy senegalski zespół Djolof-Man, czyli trio w składzie: Pako Sarr, Mamadou Diouf, Mohamed M'bow (djembe , gitara i wokal). Związany z Afryka.org - portalem działającym na rzecz poprawy wizerunku Afryki. Mamadou jest także korespondentem portalu Kontynent Warszawa - informującego o różnorodnych przejawach wielokulturowości w Warszawie.

Czego granty nie obejmują?

Instytucje powinny reagować na bieżąco na potrzeby tych, dla których zostały powołane. Ależ truizm – ktoś powie. Niech będzie, ale pewna strefa została ominięta przez struktury zajmujące się tematyką migracyjną, szczególnie te, które inwestują od lat na rzecz harmonijnej integracji imigrantów.
W pewnym momencie Unia Europejska doszła do wniosku, że we wspólnym interesie poszczególnych krajów leży zarządzanie przepływami migracyjnymi oraz integracją imigrantów. W 2007 roku ruszył najważniejszy program, doskonale znany wszystkim organizacjom pozarządowym, czyli Europejski Fundusz na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich (EFI). Środki były dostępne na szczeblu krajowym, ponadnarodowym i unijnym, miały ułatwić integrację obywateli spoza UE w państwach przyjmujących. Były skierowane głównie do nowych imigrantów. Program finansował rozmaite projekty w latach 2007-2013. Tak bywa ze społecznymi akcjami, programami.

 

Kto wiedział o EFI?

Co wiedziały społeczeństwa przyjmujące o tych funduszach? Mam wątpliwości co do właściwej promocji idei wsparcia finansowego integracji w krajach unijnych. W Polsce nawet z lupą trudno znaleźć coś szerszego o EFI w mediach.

Decyzja Komisji zawierała zasady informacji przekazywanych beneficjentom oraz działań promocyjnych dotyczących Funduszu dla potrzeb opinii publicznej. Ten punkt promocyjny szwankował. Absolutnie. Każdy Kowalski czy Nowak ma pojęcie o zagrożeniach związanych z imigracją w krajach zachodnich. O rzekomej inwazji imigrantów było i nadal jest głośno. Ten sam Kowalski czy Nowak nie miał pojęcia o tym, że UE stara się grubymi milionami harmonizować ten napływ (o wiele większy do bardziej rozwiniętych i atrakcyjnych krajów zachodnich). W Polsce wydano mnóstwo broszur, książek, które krążyły na konferencjach i różnych warsztatach na temat integracji. Powstało sporo stron internetowych. Co człowiek z ulicy wiedział o EFI? Chyba niewiele.

W Polsce instytucją odpowiadającą za fundusz EFI było Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, a instytucją delegowaną do zarządzania – Władza Wdrażająca Programy Europejskie. Kilka lat temu, podczas ewaluacji jednego z projektów fundacji „Afryka Inaczej”, zadałem pytanie pracownikowi Władzy: Dlaczego Władza Wdrażająca nie udziela się w mediach? Przy tak ważnym programie społecznym dla całej Europie, dlaczego Władza nie rozmawia o tym ani w telewizji, ani w radiu. Czemu opinia publiczna prawie nic o tak ważnym programie nie wie? Jedyna zorientowana grupa to osoby działające w instytucjach czy organizacjach pozarządowych, których zresztą liczba gwałtownie rosła po 2007 roku.

Czy imigranci wiedzieli o programie?

Ci, którzy nie musieli się integrować, wiedzieli wszystko. Mam na myśli organizacje pozarządowe działające na rzecz. Te struktury nie są w rękach zainteresowanych, czyli obywateli państw Trzeciego Świata, tylko zostały powołane przez obywateli UE. W skrócie: imigranci prawie nic nie wiedzieli o tym, że UE finansuje programy, by wpierać integrację, szczególnie nowo przybyli cudzoziemcy. Taka jest prawda. Należy pamiętać, że pod pojęciem „grupy imigranckie” kryje się bardzo różnorodna społeczność z różnymi poziomami znajomości języka polskiego. Dlatego ulotki czy strony internetowe wyłącznie po polsku są skazane na porażkę, jeśli chodzi o dotarcie do zainteresowanych. Skoro słowo pisane nie załatwi sprawy, należy dotrzeć do liderów środowisk i do takich miejsc jak restauracje lub bary narodowe, uruchomić pocztę pantoflową w bazarach. Dzięki temu jest szansa, że rodak poinformuje rodaka itd.

Abolicja dla nielegalnych imigrantów w Polsce w roku 2012 była przykładem, jak dotrzeć do grupy docelowej. Jak należy prowadzić społeczną akcję dla cudzoziemców. Informacje docierały do zainteresowanych. I to błyskawicznie. Prawda, że groźby deportacji czy więzienia powodują, że abolicja staje się strategicznym „interesem” cudzoziemca. Przecież nie chodzi tylko o ten strach. Wydaje mi się, że integracja jest ważna również dla imigranta. Nie wystarczy przecież być legalnym, ważne, by móc funkcjonować w nowym miejscu. Tu leżą podobieństwa (z punktu widzenia imigranta) tych dwóch sytuacji: dawanie możliwości legalnego pobytu i udostępnienie narzędzi do bezbolesnego funkcjonowania w nowo wybranym miejscu.

W świetle wyników ewaluacji przeprowadzonej przez Europejski Trybunał Obrachunkowy (ETO) Patrycja Protasiewicz i Kamil Bromski z Uniwersytetu Wrocławskiego opracowali tekst zatytułowany „EFI pod lupą”. Można w nim przeczytać:

Mimo wielokrotnie podkreślanego dużego zaangażowania instytucji odpowiedzialnych za wykorzystanie funduszu w państwach członkowskich, w większości zbadanych przypadków państwa członkowskie formułowały cele dotyczące projektów, zamiast dokonywania pomiaru stopnia powodzenia w zakresie uzyskania kwalifikacji przez imigrantów. Rezultatem tego była niemożność oceny skuteczności całego funduszu.

Gdzie są te kwalifikacje? Czy ktoś zauważył zwiększony nabór pracowników–imigrantów na polskim rynku pracy? Projekty EFI były przecież realizowane od co najmniej 2009 roku. Chyba że ci wykwalifikowani cudzoziemcy dzięki temu programowi pojechali dalej na Zachód. Co jest mało prawdopodobnie, gdyż w Niemczech, Anglii czy Francji jest większa konkurencja ze strony ich rodaków. W raporcie ETO zwrócono uwagę na braki w programowaniu i sprawozdawczości na szczeblu krajowym, co uniemożliwiało przeprowadzenie jednoznacznej oceny wyników w poszczególnych krajach i wpływu EFI na integrację imigrantów.

Trendy czy potrzeby?

Czytałem gdzieś takie zdanie: nie staraj się być modny, jeżeli chcesz być poważny. Trendy i koniunktura mają wiele wspólnego. Są kuzynami. Pojawiają się bardzo często pod wpływem chwilowych, sprzyjających okoliczności. Bywa tak, że wynikają z wyrachowania. Dotacje bywają niestety koniunkturalne. Dziś mówi się bardzo dużo o mowie nienawiści. I dobrze. Szkoda jednak, że kiedy określony trend obowiązuje w danym „sezonie” wnioskowym, prawie wszystkie fundusze idą jednym torem. Nawet jeśli tematy poprzednich lat nie zostały do końca rozwiązane.

Gdzie są opinie beneficjentów?

Nie mam pewności, czy ktokolwiek zebrał opinie samych beneficjentów. Ile było ewaluacji badających opinie czy poziom zadowolenia imigrantów na temat skierowanych do nich projektów. To by pomogło w ocenie słuszności decyzji padających w ich imieniu, bez ich udziału. Pozwoliłoby lepiej kalkulować potrzeby i dostosować się do realnych potrzeb imigrantów, a nie organizacji działających na rzecz cudzoziemców, szczególnie tych, które w swoim zespole roboczym nie mają nawet jednego imigranta. Niestety rozliczenia, ewaluacje zatrzymują się najczęściej na poziomie grantodawca–pośrednik (działacz na rzecz, najczęściej NGO). Brakuje konsultacji już na etapie pomysłu czy składania projektu, nie mówiąc o ocenie wyników czy efektów podnoszenia kwalifikacji beneficjentów.

A może imigranci chcą studiować?

Na polskich uczelniach studiuje sporo studentów zagranicznych. Studenta Uniwersytetu Warszawskiego, Jagiellońskiego czy jakiejkolwiek prywatnej uczelni trudno przyporządkować do grupy imigrantów. Studenci z reguły nie mają żadnych wizowo-pobytowych czy innych formalnych problemów. Dach nad głową albo ubezpieczenia nie są dla nich życiowymi sprawami. Albo mają stypendium, albo rodzina lub inna instytucja płaci za naukę. Sam fakt, że uczą się w języku polskim, bywają wśród polskich studentów, ułatwia im naturalnie kontakty ze społeczeństwem lokalnym, co jest przecież wstępem do integracji i zrozumienia duszy nowego miejsca.

Fundusze europejskie chyba nie uwzględniają w ogóle scenariusza imigranta podejmującego naukę na uczelni. Bywa tak, że imigranci są lepiej wykształceni niż tubylcy. Tak jest w Wielkiej Brytanii (www.stachoo.pl/imigranci/studia). W niemieckiej Nadrenii Północnej-Westfalii działa od kliku lat stypendialny programu START. Skierowany jest do młodych imigrantów, którzy wykazują się dobrymi wynikami w nauce i zaangażowaniem społecznym. Fundacja Hiertiego od wielu lat organizuje i finansuje ten program, wspólnie z lokalnym ministerstwem edukacji i ministerstwem pracy, oraz 30 innymi partnerami. Dwa lata temu stypendyści w Nadrenii Północnej-Westfalii pochodzili z 19 krajów świata, m.in. z Polski, Afganistanu, Bośni i Hercegowiny, Iraku, Indii, Kosowa, Maroka, Pakistanu, Turcji i Wietnamu. Do trzech lat przed maturą stypendyści programu START otrzymują miesięcznie 100 euro na wydatki związane z edukacją. Fundacja wyposaża ich też w laptop z drukarką oraz pokrywa koszty połączeń z Internetem. W zamian za to stypendyści mają obowiązek uczęszczać na seminaria. Ich celem jest rozwój ich osobowości oraz poszerzenie wiedzy z zakresu demokracji, mediów, relacji międzykulturowych i technik prezentacji. Więcej informacji o tym programie można znaleźć na stronie: (http://www.dw.de/stypendia-dla-młodych-imigrantów).

Zbliżony program w ramach integracyjnych funduszy UE jest absolutną koniecznością. Edukacja była zawsze kluczem do sukcesu, niezależnie od relacji z miejscem. Nie ma znaczenia, czy urodziliśmy się tu, czy przyjechaliśmy z innego kraju.

Ilu imigrantów w Europie, walcząc o egzystencję, przyjmuje pracę nieadekwatną do wykształcenia? Nostryfikacja dyplomów to kolejny płot na drodze do integracji. W tym przypadku chyba nie potrzeba aż tylu środków finansowych. Wystarczą dobra wola i szeroki program integrujący najważniejsze uczelnie krajów Trzeciego Świata. Taka baza danych umożliwi szybszą ocenę dyplomów z krajów, z którymi np. Polska nie ma porozumień o uznawaniu wykształcenia.
Nostryfikacji podlegają dyplomy uzyskane w krajach, z którymi Polska nie zawarła dwustronnych porozumień o uznawaniu wykształcenia zdobytego za granicą za równoważne z wykształceniem zdobytym w Polsce. Skoro kluczowe decyzje w polityce socjalnej czy ekonomicznej są podejmowane w związku z liczebnością cudzoziemców, warto zbadać także ten kierunek.

Autor: Mamadou Diouf


Skomentuj

Ogłoszenia
Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.