Dodał: |

Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego, w ramach którego funkcjonuje Infolink, zostało wyróżnione nagrodą "Miasta Otwarte" za kompleksowe działania informacyjno-integracyjne samorządu na rzecz imigrantów

Z Tomaszem Szkwarkiem i Krzysztofem Furtanem z Infolinku rozmawia Przemysław Witkowski

Przemysław Witkowski: Czym jest Infolink?
Krzysztof Furtan: Nasza pełna nazwa brzmi International Information and Support Office. Infolink jest biurem miejskim, w którym obcokrajowcy mogą otrzymać niezbędne informacje potrzebne do tego, by sprawnie funkcjonować, w tym pracować i rozwijać swój biznes we Wrocławiu. Jesteśmy projektem finansowanym przez Urząd Miejski Wrocławia. Infolink nie jest centrum wielokulturowym, chociaż blisko mu do Zespołu do spraw dialogu międzykulturowego, działającego tak jak my w ramach Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego, które jest jednostką organizacyjną Gminy Wrocław. Infolink jest projektem nastawionym na codzienną pomoc konkretnemu cudzoziemcowi. Można nas odwiedzić osobiście, zadzwonić do nas, napisać maila. Pomagamy poprzez rozmowę, choć czasem pojawiają się tematy, które wymagają poprowadzenia dla kogoś sprawy. Infolink jest otwarty od poniedziałku do piątku, od godziny 11.00 do 18.00. Jesteśmy więc otwarci także na osoby, które pracują w sektorze prywatnym, w tym międzynarodowym. W większości Polski punkty informacyjne dla migrantów są otwarte w konkretnych dniach, w określonych godzinach, dużo krócej niż my. Infolink jest skierowany do osób, które przyjeżdżają do Wrocławia do pracy, zarówno do obywateli Unii Europejskiej, jak i spoza UE, przy czym pomagamy wszystkim, którzy tej pomocy potrzebują. Nie pytamy na wstępie o dokument, który potwierdza legalność pobytu, nie prosimy o dowód osobisty czy paszport. Po prostu, jeśli ktoś danej pomocy potrzebuje – pomagamy.
Tomasz Szkwarek: W innych miastach są to głównie punkty prowadzone przez organizacje pozarządowe. Tak jest w Poznaniu czy Warszawie. Infolink jest w 100% finansowany z miejskich środków i otwarty dla każdego.

Ile osób zajmuje się migrantami w waszej jednostce zarówno na poziomie Infolinku, jak i całego Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego?
T.S.: W Infolinku na stałe zatrudnione są dwie osoby. Oprócz Infolinku jest także Zespół ds. dialogu międzykulturowego, w którym pracują trzy osoby. Łącznie w całym WCRS-ie tematem migrantów, wielokulturowości zajmuje się pięć osób. W Dziale Współpracy Instytucjonalnej pracuje również osoba, która zajmuje się mniejszościami etnicznymi i narodowymi. Nie są to sensu stricto nowi migranci, ale ludzie, których grupy etniczne i narodowe tworzą to miasto od dłuższego czasu. Przez kilka ostatnich lat w WCRS-ie dwa razy z rzędu prowadzony był projekt poświęcony wrocławskim Romom z grupy Polska Roma. Był to projekt unijny.

Jak długo działacie?
T.S.: Na początku kwietnia 2015 roku minęły dwa lata.

Co było motywacją dla Urzędu Miasta Wrocławia do stworzenia takiego punktu?
T.S.: Coraz większa obecność obcokrajowców w życiu miasta. Sam pomysł pojawił się w czasie kontaktów i rozmów obecnej wiceprezydent Wrocławia Anny Szarycz z obcokrajowcami-ekspatami, którzy zaczęli przyjeżdżać do pracy do Wrocławia. Chcieli, żeby taki punkt pojawił się w mieście. Z racji trudności językowych czy zawiłości prawnych mają oni często trudności z załatwieniem podstawowych dla siebie rzeczy: karty stałego pobytu, karty tymczasowego pobytu, wynajmu mieszkania, ubezpieczenia zdrowotnego. Głównie jest to obszar spraw formalno-prawnych. Jest też drugi obszar, związany z życiem codziennym. Obcokrajowcy często potrzebują fryzjera, dentysty czy innych tego typu usług, gdzie mogą porozumieć się po angielsku bądź w jakimś innym obcym języku. Tu również pomagamy.
K.F.: Została już przygotowana aplikacja internetowa WrOpenUp, którą można ściągnąć na komórkę. Każdy przedsiębiorca, który oferuje usługi także w języku obcym, może zgłosić się do tego programu. Również obcokrajowiec, który zauważy, że w lokalu można skorzystać z usługi w innym języku niż polski, może nam wskazać na mapie Wrocławia, że u tego fryzjera czy lekarza można się porozumieć w języku obcym. Pracujemy nad kolejnymi aplikacjami – tym razem pomagającymi obcokrajowcom w wypełnieniu formularzy urzędowych.

Na ile osób szacowaliby Panowie liczbę obcokrajowców mieszkających na stałe we Wrocławiu?
T.S.: Odpowiedzi są dwie. Jedna jest oficjalna – obcokrajowcy, którzy legalnie przebywają w naszym mieście, i to jest mniej więcej siedem tysięcy osób. Jest również grupa, która przebywa we Wrocławiu nielegalnie albo przedłuża pobyt turystyczny. Odnawiając wizę turystyczną, można przebywać tu dłużej, choć w statystykach ciągle jest się tylko turystą.
K.F.: Urząd Wojewódzki prowadzi rejestr cudzoziemców, który obejmuje jednak tylko ludzi spoza Unii Europejskiej. Natomiast obywatele państw UE mają obowiązek rejestracji swego pobytu powyżej trzech miesięcy. Rzadko dopełniają oni tego obowiązku, bo nie jest on obwarowany dotkliwymi sankcjami. Próbujemy ustalić metodologię zbadania od strony socjologicznej grupy obcokrajowców mieszkających we Wrocławiu. Wszystko po to, by odpowiedzieć na potrzeby tych osób. Jesteśmy również w kontakcie z NGO-sami czy z Instytutem Spraw Publicznych z Warszawy.


A czy we Wrocławiu współpracujecie z innymi instytucjami, organizacjami zajmującymi się sprawami obcokrajowców?
K.F.: Działający z nami w WCRS-ie Zespół ds. dialogu międzykulturowego przygotował targi edukacji międzykulturowej, na których prezentowały się NGO-sy działające na terenie Wrocławia. W targach tych wzięło udział czternaście organizacji pozarządowych i ponad siedemdziesięciu nauczycieli z wrocławskich szkół i przedszkoli. To pokazuje, ile organizacji w naszym mieście ma do czynienia z wielokulturowością.

Na czym polega ta współpraca?
K.F.: Pomagamy w promocji tych organizacji poprzez organizację takich targów. Współpracujemy na przykład z Fundacją WroOpenUp, która oprcowuje program edukacji multikulturowej w szkołach i uzyskuje wsparcie miasta w przygotowaniu takich warsztatów.

Zapewniacie im wsparcie finansowe czy organizacyjne?
T.S.: Miasto wspiera finansowo, a Infolink zapewnia promocję. Jesteśmy miejscem, które jest otwarte od poniedziałku do piątku. Istnieje strona internetowa, działa adres internetowy, telefon i praktycznie przez siedem dni w tygodniu można się z nami skontaktować. Wszystkie organizacje, które współpracują pośrednio czy bezpośrednio z obcokrajowcami, mogą przekazywać nam informacje o swoim działaniu. Jeśli obcokrajowcy mają problem z załatwieniem konkretnej sprawy, to mogą przez nich zwrócić się do nas i my z ramienia Urzędu Miasta jesteśmy w stanie im pomóc.

Czyli, jak rozumiem, nie realizujecie z NGO-sami jakichś wspólnych programów?
T.S.: Najbliżej współpracujemy z dwiema organizacjami. Po pierwsze ze wspomnianą już Fundacją WroOpenUp. Realizowany przez tę fundację – w partnerstwie z Urzędem Miejskim Wrocławia oraz wrocławskimi „korporacjami”, głównie Google, HP i IBM – WrOpenUp to edukacyjny program dla młodzieży. Wspomniana wcześniej aplikacja internetowa powstała przy współpracy właśnie z nimi. Drugim takim podmiotem jest International Friends of Wroclaw. To z kolei niesformalizowana organizacja, która zrzesza obcokrajowców mieszkających we Wrocławiu, prowadzi warsztaty, spotkania i tworzy inicjatywy międzykulturowe.

Projekt „Wielokulturowi wrocławianie” to wasza inicjatywa?
K.F.: To działanie Zespołu do spraw dialogu międzykulturowego. Jego ideą jest pokazanie, że we Wrocławiu mieszkają różni ludzie, obcokrajowcy, mniejszości narodowe i etniczne, ekspaci oraz ludzie urodzeni w tym mieście, którzy mają pochodzenie dwukulturowe. Ten projekt pokazuje, że są oni wśród nas, żyją jak każdy inny mieszkaniec. Mają swoją pracę, studiują, zakładają rodziny, są częścią tkanki miejskiej, ubogacają Wrocław. Następna odsłona wystawy planowana jest na ósmego maja w Domu Europy w związku z obchodami Dnia Europy. Wystawę będzie można oglądać przez następne dwa tygodnie.

My działamy dla konkretnego człowieka, który przychodzi do nas, do biura. Może być z Unii Europejskiej albo spoza jej granic. Mówię o tym dlatego, że Centrum Integracji Społecznej prowadzi projekt europejski, który oferuje szeroki zakres usług od pomocy prawnej przez psychologiczną po szkolenia zawodowe, ale wymaga, aby dana osoba miała tytuł legalizacyjny do pobytu w Polsce na co najmniej 365 dni, bo jest to projekt finansowany z UE. Na wstępie trzeba pokazać, że jest się tu legalnie i można korzystać z tego typu pomocy. U nas takiego wymogu nie ma.

Z jakimi problemami stykają się Państwo najczęściej?
K.F.: Jeśli pojawia się jakiś problem w życiu obcokrajowca, to staramy się odpowiedzieć zgodnie z potrzebą. Doradzamy głównie w aspekcie legalizacji pobytu w Polsce, rejestracji pobytu we Wrocławiu, w formalnościach związanych z codziennym życiem we Wrocławiu – wyrobieniem NIP-u, numeru PESEL, zameldowaniem, wynajmem mieszkania czy wyborem odpowiedniego ubezpieczenia. Doradzamy też obcokrajowcom przy wyborze odpowiedniej formuły pracy – przy założeniu spółki prawa handlowego czy własnej działalności gospodarczej. Konsultujemy umowy proponowane przez najemców bądź pracodawców. W razie potrzeby oferujemy nasze wzory umów.

Większość migrantów w krajach Europy Zachodniej to jednak głównie słabo wykształceni migranci ekonomiczni. W Polsce nie ma ich jeszcze zbyt wielu, ale z czasem najpewniej będą napływać. Czy i tą grupą zajmuje się Państwa instytucja?

K.F.: Praktyka pokazuje, że takie osoby najczęściej zgłaszają się po pomoc. Ekspat, czyli według słownikowej definicji „wysokiej klasy specjalista, który opuścił ojczyznę, aby pracować za granicą”, przeprowadzając się do Polski, najczęściej już wcześniej zmieniał kraj zamieszkania. Jeśli nawet robi to po raz pierwszy, ma zazwyczaj wsparcie przyszłego pracodawcy. To osoba z pewnym potencjałem intelektualnym i przyjeżdżając do Polski, ma już „odrobione zadanie domowe”. Wie mniej więcej, czego organy administracji będą od niej oczekiwać, gdzie pewne rzeczy można załatwić.
Do nas zazwyczaj przychodzą osoby, które mają z powyższym problem; powiedzmy na użytek naszej rozmowy – migranci. Niekoniecznie mają od razu załatwioną pracę, są freelancerami, reprezentują wolne zawody, są nauczycielami języków obcych, dopiero rozważają, czy otworzyć we Wrocławiu działalność gospodarczą, zastanawiają się, czy to jest w ogóle możliwe. Trafili do Wrocławia może nie przypadkowo, ale to nie była jakaś przygotowana wcześniej strategia.

Czyli są to głównie ludzie z klasy średniej? Czy zdarzają się migranci o innym statusie społecznym?
K.F.: Pamiętajmy, że od migrantów spoza UE często wymaga się udokumentowania posiadanych środków. Tak więc nie mówimy tu o osobach, które są na granicy godnej egzystencji. Osoby, z którymi rozmawiamy, gdy przyjeżdżają, mają zazwyczaj przygotowane pieniądze na kilka miesięcy życia tutaj i muszą przez ten czas jakoś się zorganizować. Muszą znaleźć pracę, np. w szkole językowej, w jakiejś korporacji, firmie, a jeśli jej nie znajdują, to przenoszą się gdzieś indziej. Jest też grupa wysoko wykwalifikowanych pracowników, często pracujących we wrocławskich oddziałach firm międzynarodowych. Ich wspieramy głównie poprzez kontakty z działami HR.

Działacie więc głównie z dobrze zintegrowanymi korporantami. Czy Państwa działalność obejmuje również ludzi bardzo biednych, na przykład rumuńskich czy bułgarskich Romów?
T.S.: Myślę, że jesteśmy w stanie im pomóc. Natomiast w ostatnim czasie, mniej więcej od sześciu miesięcy, od rozpoczęcia się konfliktu na Ukrainie najwięcej zgłoszeń mamy od ludzi pochodzących właśnie z tego kraju. Można powiedzieć, że więcej niż połowa – może nawet siedem na dziesięć osób, które albo fizycznie przychodzą do naszego punktu, albo kontaktują się z nami mailowo czy telefonicznie – to są właśnie obywatele Ukrainy. Również w Urzędzie Wojewódzkim w porównaniu z zeszłym kwartałem liczba wniosków o legalizację pobytu Ukraińców wzrosła o 300%, a liczba wniosków z jeszcze wcześniejszego kwartału również była wyższa niż w poprzednim. To tendencja narastająca.

Co może zrobić jednak ubogi migrant, żeby móc normalnie wejść w życie społeczne miasta? Co ma zrobić, jeśli brakuje mu środków do życia?
K.F.: Może skorzystać z pomocy społecznej. Jednak żeby z niej korzystać, trzeba legalnie przebywać na terenie Polski. W takim przypadku obcokrajowiec musi zarejestrować swój pobyt, jeśli przebywa na terenie kraju dłużej niż trzy miesiące. Zarejestrowanie wiąże się z zameldowaniem, do którego potrzebne są dokumenty tożsamości. I tu jest problem na przykład z Romami, którzy często ich nie posiadają.

A jeśli mają dokumenty?
K.F.: To będzie im zdecydowanie łatwiej. Jeśli dopełnią tych formalności, to państwo polskie będzie w stanie przyznać im pomoc społeczną.

Od wielu lat do Wrocławia przyjeżdżają studenci z Afryki. Czy oni też się do was zgłaszają ze swoimi problemami?
T.S.: U nas szukają pomocy głównie w kwestiach prawnych i informacyjnych. Gdyby wystąpiły jakieś przypadki bardziej drastyczne, warto dodać, że Zespół ds. dialogu międzykulturowego prowadzi akcję „Stop mowie nienawiści”. To akcja monitorowania przemocy motywowanej uprzedzeniami rasowymi. Wszyscy, którzy są świadkami np. rasistowskich napisów na murach, mogą poinformować o tym, pisząc maila na odpowiedni adres mailowy. Afrykańczycy to grupa szczególnie narażona na takie zdarzenia, więc i to jest forma pomocy udzielana tym migrantom. Mail kontaktowy jest traktowany bardzo poważnie i jeśli pojawia się jakieś zgłoszenie, to reakcja jest szybka i adekwatna. To nie jest tak, że codziennie we Wrocławiu ktoś zostaje pobity z powodów etnicznych. Jeśli jednak już taka sytuacja ma miejsce, to wtedy dużo zależy od wrocławian. Często ofiara reaguje ucieczką, więc wiele zależy od tego, czy ktoś ze świadków zgłosi takie zajście.

Czy ktoś z urzędu pomaga im w kontakcie z policją, w zgłoszeniu sprawy?
T.S.: Jeśli byłaby taka potrzeba, to dobrym adresem w tego typu sytuacji jest Zespół ds. dialogu międzykulturowego. Jeśli istnieje potrzeba tłumaczenia czy asysty, to jest to jak najbardziej do zrobienia. Zespół nie tylko reaguje na problemy, ale prowadzi również działania profilaktyczne. Są organizowane warsztaty, m.in. dla policjantów i strażników miejskich, a także dla nauczycieli
i uczniów we wrocławskich szkołach.

„Guardian” wskazuje na niebezpieczeństwo, jakie tkwi w terminie ekspat. Zdaniem dziennika zarezerwowany jest on tylko dla białych z bogatych krajów, spychając resztę do grupy immigrants i ma nacechowanie rasistowskie. Co panowie o tym sądzą?
K.F.: Ja również często się spotykam z sytuacją, gdy termin ekspat jest zawężany do pracownika, który poszukuje pracy w korporacji i zazwyczaj tym pracownikiem jest osoba z wysokim kapitałem kulturowym i orientacją w naszych warunkach prawno-ekonomicznych. Z uwagi na coraz intensywniejszą migrację do Polski tematy migracyjne za chwilę staną się coraz częstszym przedmiotem publicznej debaty. Bez wątpienia są to tematy drażliwe – jak w państwach Zachodu: z jednej strony chodzi o pracę i to, czy starczy jej dla wszystkich. Z drugiej o to, co importujemy razem z ekspatem czy migrantem: jego kulturę, która może nas ubogacić, ale też być może konflikty z państwa jego pochodzenia.
T.S.: Różnica ta wynika też z kwestii czasu. Najczęściej ekspaci przebywają w danym mieście czasowo, na okres kontaktu, żeby po maksimum kilku latach przenieść się i pracować w innym kraju, w innej korporacji. Migranci zwykle starają się zostać na dłuższy czas.

Jakie są najbliższe działania, jakie planujecie w Infolinku?
K.F.: Pracujemy nad dwiema aplikacjami mobilnymi dla obcokrajowców, które mogłyby im pomóc w rzeczywistości urzędów. Ponadto przygotowujemy się do konferencji wrocławskich menedżerów HR, którzy pracują w firmach zatrudniających obcokrajowców lub chcących ich zatrudnić.

 

Biogramy:

Tomasz Szkwarek – absolwent stosunków międzynarodowych, kierownik działu Programów Miejskich we Wrocławskim Centrum Rozwoju Społecznego, koordynuje funkcjonowanie Infolinku International Information and Support Office.
Krzysztof Furtan – prawnik, adwokat, koordynuje wsparcie prawne obcokrajowcom przybywającym do Wrocławia oraz czynnie angażuje się w grupy eksperckie konsultujące politykę migracyjną przy Światowej Organizacji Migracji (IOM) oraz Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Skomentuj

Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.