Dodał: |
Aktualizacja: |

Artykuł ten miał być formą wywiadu z przedstawicielem Urzędu Miasta Poznań. Przy pracy nad tekstem wynikło, że taka forma nie jest możliwa do zrealizowania. Posłużyłam się fragmentami wypowiedzi z krótkiego wywiadu, który przeprowadziłam z urzędniczką miejską. Tematem rozmowy były lokalne polityki migracyjne prowadzone przez miasto Poznań.

Wywiad przeprowadziłam z panią Marią Remiezowicz, która aktualnie (tj. w dniu opublikowania tego artykułu 24.06.2015 – przyp. red.) jest dyrektorem w Dziale Świadczeń Majątkowych. Do gabinetu pani dyrektor trafiłam dlatego, że pracowała ona wcześniej na stanowisku dyrektora Wydziału Zdrowa i Spraw Społecznych. Wieloletnie doświadczenie i zaangażowanie pani Remiezowicz w budowanie wizerunku Poznania jako miasta otwartego na cudzoziemców skłoniło mnie do zadania pytań o lokalne działania na rzecz migrantów, które były realizowane bądź są planowane w kolejnych latach.

Jako aktywistka i działaczka społeczna wielokrotnie pojawiałam się w instytucjach miejskich – zazwyczaj reprezentując punkt widzenia i postulaty osób wykluczonych.
Gdy piszę o wykluczonych, mam też na myśli grupy mniejszościowe, do których niewątpliwie zaliczają się migranci. Moje pytania dotyczyły najbardziej palących problemów dotykających cudzoziemców zamieszkujących Poznań. Celem rozmowy było podsumowanie dotychczasowych osiągnięć oraz zapoznanie się z opinią na temat spraw, których polityka miejska zdaje się nie dostrzegać.

Poznań – open city?

Jako jeden z przełomowych momentów polityki miejskiej w lokalnej polityce migracyjnej pani Maria Remiezowicz podała realizację projektu Open Cities na przełomie lat 2008–2009.
Ogólnym celem projektu Open Cities było stworzenie planu, który miał wpływać na pogłębienie otwartości Poznania i jego mieszkańców. Głównym było jednak zwiększenie atrakcyjności miasta i jego rynku pracy, przyciąganie zagranicznego kapitału ludzkiego. Jako temat dyskusji pojawiła się również kwestia lepszej integracji społeczno-ekonomicznej imigrantów.

Działania projektu skupiały się na współpracy z miastami europejskimi. W wyniku realizacji Open Cities powstała lokalna grupa wsparcia, do której włączyły się instytucje publiczne, niepubliczne i firmy. Wypracowano plan, którego wdrożenie miało doprowadzić do lepszej integracji cudzoziemców. Cały projekt został podzielony został na trzy części: zarządzanie otwartością, umiędzynarodowienie miasta oraz integracja cudzoziemców. Ostatecznie nie udało się zdobyć dofinansowania, które pozwoliłoby na realizację projektu.

Finalnie Centrum Badań Migracyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza zmodyfikowało projekt i pozyskało dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej. Projekt poszerzono o aspekty badawcze i naukowe.

Jako efekt działań wokół wspomnianego projektu, którego zmodyfikowaną formę realizowało Centrum Badań Migracyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, pani Maria Remiezowicz wymieniła powstanie Migrant Info Pointu, czyli punktu informacyjno-doradczego, który przez prawie dwa lata trwania projektu AMIGA („Aktywni MIGrAnci na lokalnym rynku pracy”) udzielił wsparcia ok. 400 cudzoziemcom. Należy jednak zaznaczyć, że punkt ten funkcjonuje dzięki funduszom pozyskanym od grantodawców, trudno więc jego istnienie uznać za część strategii polityki miejskiej, która ma wpływ na lepszą integrację cudzoziemców w mieście Poznań.

Można tu dostrzec pewną symptomatyczną postawę reprezentowaną przez urzędników miejskich. Z jednej strony miasto, angażując się w międzynarodowe, prestiżowe projekty realizowane pod hasłem integracji społeczności wielokulturowej, wykazuje zainteresowanie, dostrzega ogrom problemów i brak jakiejkolwiek koncepcji działań lokalnego samorządu, które wpłynęłyby na poprawę sytuacji migrantów. Z drugiej strony zupełnie nie traktuje problemu jako „swój”, tłumacząc niepowodzenie wdrożenia planu działania brakiem pozyskania środków finansowych. A to dlatego, że w strategii polityki miejskiej nie ma żadnych systemowych rozwiązań, które wpływałyby na poprawę sytuacji migrantów przybywających do stolicy Wielkopolski.

Punkt informacyjny dla migrantów jest w mieście jedynym miejscem, do którego cudzoziemcy mogą zgłosić się o pomoc i radę. Okazuje się, że urzędnicza machina, z którą stykają się obcokrajowcy przybywający do Polski, nie bierze pod uwagę podstawowych barier, które przecież nie powinny być trudne do przewidzenia przez urzędników miejskich. Urzędy codziennie przyjmują cudzoziemców, których problemy ostatecznie są określone – przede wszystkim dotyczą barier komunikacyjnych, braku klarownej informacji na temat organizacji podstawowych kwestii życia w mieście.

Informacje o możliwościach uzyskania wsparcia w podstawowych sprawach, takich jak znalezienie mieszkania, poszukiwanie pracy, czy też tak istotnych kwestiach jak rejestracja, legalizacja pobytu migranci mogą uzyskać w punkcie informacyjnym dla migrantów, funkcjonującym poza strukturami urzędniczymi.

Pani Remiezowicz podkreśliła, że wielu pracowników poznańskiego magistratu dostrzega narastający problem. Za oczywiste uważa się, że należy pracować nad modyfikacją strategii politycznej reprezentowanej przez Urząd Miasta. W wypowiedzi mojej rozmówczyni wciąż pojawiało się jednak stwierdzenie, że urzędnicy nie mają narzędzi, dzięki którym mogliby jakkolwiek wpływać na zmianę sytuacji.

Należy zauważyć, że próby wypracowania strategii działania miasta, podejmowane przez jego reprezentantów, skupiają się mocno na promocji miasta jako szczególnie otwartego na zmiany. Okazuje się jednak, że obok spotkań i dyskusji toczy się prawdziwe życie, którego codzienne doświadczenia rażąco odbiegają od koncepcji tworzonej przez urzędników. Nadal brakuje rozwiązań, które wpływałyby na poprawę społeczno-ekonomicznej integracji migrantów.

Romowie – niewidoczni mieszkańcy miasta

W związku z obecnością w przestrzeni miejskiej Poznania dużej grupy migrantów ekonomicznych z Rumunii w lokalnych mediach podniosła się dyskusja na temat definicji migranta ekonomicznego. Okazuje się, że w Poznaniu zamieszkuje duża grupa mieszkańców, którzy żyją na granicy skrajnego ubóstwa.

Koczowisko zamieszkałe przez Romów pochodzących z Rumunii rozrosło się do takich rozmiarów, że trudno było dłużej udawać, że w mieście nie istnieje problem migrantów ekonomicznych, którzy ze względu na swoje ubóstwo nie są postrzegani jako potencjalni petenci Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Widok żebrzących na ulicy biedaków nijak się ma do wizji tworzenia wielokulturowego, zintegrowanego społeczeństwa.

Rodziny rumuńskich Romów przywiodła do Poznania trudna sytuacja ekonomiczna i społeczna, w jakiej znajdowali się w swoim kraju. Jak wielu obywateli Unii Europejskiej migrowali w nadziei znalezienia lepszych warunków życia dla siebie i swoich dzieci i tak samo jak wielu innych emigrantów napotkali na problemy. Urzędnicy, którzy na co dzień zajmują się przyjmowaniem dokumentów cudzoziemców ubiegających się m.in. o rejestrację pobytu, rozkładali ręce i odsyłali Rumunów do kolejnych instytucji.
Pełnomocnik Wojewody Wielkopolskiego ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych, pan Patryk Pawełczak, oznajmił, że to nie on jest odpowiedzialny za pomoc Romom rumuńskim, gdyż nie są oni pełnoprawnymi obywatelami tego kraju, lecz cudzoziemcami. Podkreślił, że dany przedstawiciel mniejszości narodowej czy etnicznej, aby uzyskać jego pomoc, musi być obywatelem Polski. Romowie powinni przejść procedurę, której kolejne elementy opisano w instrukcji rejestracji pobytu. Konieczne jest wypełnienie odpowiednich formularzy, wykazanie ważności ubezpieczenia na terenie Rumunii, założenie konta w banku itd. Wszystkie te kroki zostały podjęte przez przedstawicieli mniejszości romskiej, okazało się jednak, że większość osób nie jest w stanie wypełnić formalności. Nie jest to już kwestia braku komunikacji i niedoinformowania. Mimo zaangażowania nieformalnych zespołów wspierających tę najbardziej wykluczoną grupę migrantów nie udało się wypracować metody rozwiązania problemu. Migrant Info Point, który zainteresował się sprawą tej grupy cudzoziemców, również nie potrafił pomóc, ponieważ bariery postawiono o wiele wyżej.

Problem pojawia się wtedy, gdy cudzoziemiec jest biedny, nie ma wiedzy o procedurach i nawet przy najbardziej sprzyjających okolicznościach nie jest w stanie trafić do punktu informacyjnego, gdzie znalazłby kogoś, kto potrafi mu pomóc.

Na pytanie dotyczące grupy migrantów rumuńskich zasiedlających w liczbie około 80 osób opuszczone ogródki działkowe na terenie Poznania pani Maria Remiezowicz z Urzędu Miasta odpowiedziała, że nie wie, jak ma się odnieść do problemu. Zaznaczyła, że jej zdaniem tą kwestią powinny zająć się ośrodki pomocy społecznej.

Co roku granice Polski przekraczają tysiące imigrantów ekonomicznych. Do tej grupy należą Romowie pochodzenia rumuńskiego i bułgarskiego. Jako obywatele Unii Europejskiej mają pełne prawo do przemieszczania się i życia w dowolnym miejscu na terytorium UE. Korzystając ze swobody poruszania się, która została zagwarantowana w „Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej”, romscy migranci ekonomiczni coraz częściej wybierają Polskę w nadziei na lepsze życie. Migracje ekonomiczne, zwłaszcza z terytoriów Rumunii i Bułgarii, do Polski na pewno nie są zjawiskiem marginalnym. Nie można więc twierdzić, że problem tej grupy, od lat zamieszkującej w Poznaniu, nie powinien być dyskutowany w procesie tworzenia lokalnej polityki dotyczącej cudzoziemców.

W rozmowie o prestiżowym wizerunku miasta otwartego na cudzoziemców, rozwijającego się, przyciągającego zagranicznego inwestora zupełnie nie uwzględnia się istnienia tej grupy mieszkańców.

Ukraińcy – bliscy, dalecy sąsiedzi

Codziennie w ogólnopolskich mediach słyszymy o napływających do naszego kraju migrantach z Ukrainy. W rozmowie z panią Marią Remiezowicz zapytałam, czy miasto Poznań w jakiś sposób przygotowało się bądź przygotowuje na napływ migrantów zza wschodniej granicy. Pani Maria przyznała, że rzeczywiście liczba migrantów z Ukrainy wciąż rośnie. Zaznaczyła też, że jej zdaniem nie podjęto żadnych kroków ku temu, aby osobom decydującym się na przyjazd do Poznania ułatwić funkcjonowanie. Problemy pojawiają się, gdy zdeterminowani do budowania swojego życia w Polsce obywatele Ukrainy chcą znaleźć legalną pracę, mieszkanie czy potrzebują jakiegokolwiek innego rodzaju podstawowego wsparcia. Wojna na Ukrainie oraz ogromne bezrobocie panujące na terenach wschodnich powodują, że coraz więcej osób podejmuje decyzję o przyjeździe do Polski.
Większość Ukraińców jest zmuszona do podejmowania pracy „na czarno”, co nierzadko oznacza zgodę na fatalne warunki pracy oraz niską stawkę wynagrodzenia. Bagatelizowanie problemu przez władze samorządowe prowadzi do tworzenia się patologicznych relacji społecznych.

Z rozmowy z panią Marią Remiezowicz płynie dość posępna refleksja. Okazuje się, że miasto Poznań nie prowadzi aktualnie żadnych działań, które mogłyby wpłynąć na realną poprawę sytuacji cudzoziemców zamieszkujących Poznań. Przykład międzynarodowego projektu, którego celem było wypracowanie programu integracji i docelowo poprawa sytuacji społeczno-ekonomicznej cudzoziemców, okazał się jedyny, który należy wymienić raczej jako wstęp do pracy nad zmianami. Strategicznym punktem na mapie Poznania okazuje się Migrant Info Point, który jest prowadzony jako osobna jednostka, niepodlegająca Urzędowi Miasta. Punkt informacyjny nie jest w stanie odpowiedzieć na potrzeby wszystkich cudzoziemców. Coraz bardziej widoczne stają się problemy wykluczonych migrantów ekonomicznych, także tych, którzy znajdują się w sytuacji kryzysowej. Pani Maria Remiezowicz przyznała, że działania miasta w temacie wspierania migrantów są praktycznie nieobecne. Zaznaczyła, że wielu urzędników zdaje sobie sprawę z istniejących i pogłębiających się problemów. Wielu z nich chciałoby pracować nad modelem, który pozwoliłby na budowanie strategii polityki migracyjnej miasta. Okazuje się jednak, że w dokumencie dotyczącym strategii rozwoju miasta Poznania do 2030 roku problem cudzoziemców nie pojawia się wcale. Warto więc zastanowić się, jak my, mieszkańcy tego miasta, jesteśmy w stanie wpływać na poprawę sytuacji migrantów. Być może oddolny ruch społeczny, działania podejmowane nieformalnie oraz organizacje pozarządowe powinny wywierać większy wpływ na władze miasta, tak by w kończy poczuły one, że miasto nie dzieli się na mieszkańców lepszych i gorszych.

 

Skomentuj

Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.