Dodał: |
Aktualizacja: |

/ źródło: www.sukurs.nomada.info.pl

Z Joanną Synowiec ze Stowarzyszenia Nomada, które realizuje projekt Sukurs – przeciwko przemocy motywowanej uprzedzeniami, rozmawia Przemysław Witkowski


Przemysław Witkowski: Czym jest „Sukurs”?
Joanna Synowiec: „Sukurs” to projekt przeciwko przemocy motywowanej uprzedzeniami, który rozpoczęłyśmy w Stowarzyszeniu na Rzecz Integracji Społeczeństwa Wielokulturowego „Nomada” w 2010 roku. Najpierw metodą kuli śnieżnej przeprowadziłyśmy badania wśród osób narażonych na tego rodzaju przemoc, potem napisałyśmy raport dotyczący przemocy motywowanej uprzedzeniami we Wrocławiu, a kolejnym krokiem było otwarcie punktu wsparcia dla osób, które doświadczyły przemocy motywowanej uprzedzeniami. W ramach działań prowadzimy prace oparte na ciągłym i bezpośrednim kontakcie z ludźmi narażonymi, czyli osobami czarnoskórymi, migrantami z Indii, muzułmanami czy Romami z Rumunii, to działanie nazywamy community-workingiem lub pracą w terenie. Prowadzimy też punkt wsparcia w biurze, do którego może przyjść każda osoba. W ramach naszego wsparcia oferujemy asystowanie i wsparcie podczas procesu sądowego jako publiczność lub przedstawicielka organizacji społecznej. Wiele w tych pracach jest oparte na bliskich relacjach i badaniu potrzeb osób poszkodowanych. Staramy się udzielać adekwatnego wsparcia czy w zakresie podstawowego wsparcia prawnego, czy psychologicznego.

 

Polacy lubią o sobie myśleć, że są gościnni. Co sądzą o tym imigranci?
To zależy, o jakiej grupie społecznej mówimy. Nie ma czegoś takiego jak jeden odbiór imigrantów w naszym społeczeństwie. Można spotkać ludzi zadowolonych z mieszkania w Polsce, bo kiedy porównują oni swoją sytuację ekonomiczno-społeczną z tym, co zostawili w swoich krajach pochodzenia, to tu jest im lepiej. Szczególnie dotyczy to obcokrajowców, którzy nie różnią się od reszty obywateli wyglądem, a ich język jest dość podobny do polskiego. Tak jest na przykład z imigrantami zza wschodniej granicy. Jednak inni mają często problemy związane z kolorem skóry, strojem, religią czy pochodzeniem etnicznym. Są atakowani werbalnie i fizycznie z powodu uprzedzeń napastników.

Jak więc wygląda w naszym kraju stosunek do różnych grup imigrantów? Mówisz, że nie jest on identyczny.
W Polsce im bardziej różnisz się zewnętrznie od dominującego typu, tym trudniej jest ci publicznie czuć się bezpiecznie. Mój przyjaciel jechał pociągiem z Palestyńczykiem i Kongijczykiem. Rozmawiali sobie sympatycznie, jak im się tu żyje, a podróż skończyła się w godzinach wieczornych. Palestyńczyk zaproponował, żeby pojechali do domu autobusem. Kongijczyk odparł na to „stary i tak masz dobrze, bo ja po zmroku do komunikacji publicznej nie wsiadam, boję się”. Palestyńczyk może być na ulicy identyfikowany jako Włoch czy Hiszpan, czyli jednak Europejczyk. W Londynie jeden z badanych przez nas mieszkających w Polsce imigrantów wszedł do klubu. „Byłem zaszokowany – opowiadał – nikt się na mnie nie patrzył”. W Polsce był zawsze w centrum uwagi. Klasa średnia, która ma kapitał społeczny i kulturowy, jest dość otwarta na sytuację imigrantów, bo widzi w nich wartość dodatkową dla ekonomii i kultury. Nie ma nic przeciwko rozbijaniu homogeniczności tego społeczeństwa. Jest jednak także spora cześć społeczeństwa, która nie widzi w obecności imigrantów żadnej korzyści, zwłaszcza jeśli mówimy o imigrantach z ośrodków dla uchodźców, jak Czeczeńcy, albo o Romach z Bułgarii i Rumunii, którzy zamieszkując w miastach, budują tzw. koczowiska. Obcokrajowcy budzą lęk, a często i wrogość. Konflikty czy niechęć są zbudowane na braku poczucia solidarności z osobami, które mają mniej i nie są stąd, wsparcie ich jest konieczne.

Jak reagują w tej sferze urzędnicy, jak wygląda ich współpraca z wami?
Staramy się współpracować z osobami, które w temacie przemocy motywowanej uprzedzeniami mają bezpośrednio coś do powiedzenia czy starają się wnikać w ten problem lub po prostu mają taki obowiązek. Po fali spotkań, które nie przekładają się na realną zmianę czy tworzenie strategii, robimy swoje, a gdy jest taka możliwość, staramy się nasz punkt widzenia zaprezentować na forum publicznym. W każdym razie pokłosiem debaty publicznej odnośnie do przemocy wobec imigrantów, która miała miejsce w latach 2012–2013, są cykliczne spotkania przedstawicieli organizacji pozarządowych z urzędnikami miejskimi, w których bierzemy udział.

Jak sprawdzają się wrocławscy urzędnicy w kontakcie z obcokrajowcami?
Prawo nie stoi po stronie imigrantów. Urzędy do spraw cudzoziemców bardzo często pozostawiają swoich „klientów” samym sobie. Z naszej praktyki wynika, że jest to najczęściej zależne od konkretnej osoby, na którą trafiasz. Zdarzają się urzędnicy, którzy starają się wspierać imigrantów, tłumaczyć procedury, pomagać, jak tylko mogą w ramach swoich prerogatyw. Jednak taki człowiek, który nawet chce ci pomóc, ma swoje odgórne reguły postępowania, których musi się trzymać. Bardzo często występuje sytuacja, w której, jeśli nie masz bardzo mocnych argumentów za tym, żeby tu móc zostać, borykasz się z procedurą, która na każdym kroku pokazuje ci, że jest podejrzenie, że najpewniej „coś kręcisz”. To nie jest tylko polska specyfika. Podobnie wygląda to w całej strefie Schengen. Unia chce, żeby imigranci spoza Europy, którzy tu zostają, byli wykształceni i odpowiadali na konkretne zapotrzebowanie. Ci, którzy nie mają wysokich kwalifikacji, a są spoza UE, mają poważne problemy proceduralne. Musisz spełnić te warunki, inaczej nie jesteś tu mile widziany. To po prostu przemoc instytucjonalna.

Czy współpracujecie z innymi NGO-sami?
Od początku naszym zamysłem był kontakt i sieciowanie z wieloma organizacjami. Jesteśmy częścią ogólnopolskiej Koalicji Przeciwko Przestępstwom Motywowanym Uprzedzeniami, w której skład wchodzą takie organizacje jak Lambda Warszawa, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, Homo Faber, Kampania Przeciw Homofobii i inne. Od lat mamy ze sobą kontakt, wymieniamy się doświadczeniami, informacjami, czasem przekierowujemy klientów, jeżeli dana sprawa miała miejsce w innym mieście. Bierzemy udział w tych samych warsztatach, konferencjach, utrzymujemy kontakt, żeby się wzajemnie informować, dokształcamy się nawzajem, dyskutujemy. Przez te kilka lat mocno rozwinęłyśmy siatkę powiązań z różnymi organizacjami, które zajmują się tematyką migracji i środowiskami LGBTQ oraz wspierają osoby narażone na przemoc motywowaną uprzedzeniami. Efektem naszych kontaktów jest nie tylko koalicja ogólnopolska, ale również projekt, który realizujemy wspólnie z organizacjami z Czech – In Iustitia, i ze Słowacji – Ľudia proti rasizmu. Projekt ten ma w formie broszury przedstawić możliwości efektywnego wspierania osób narażonych na przemoc motywowaną uprzedzeniami. To jest wspólna praca na konkretnych historiach z Czech, Polski i Słowacji, analiza sytuacji we wszystkich tych krajach i wymiana informacji, doświadczeń oraz dobrych praktyk.

Na jakich działaniach skupiacie się obecnie?
Tak jak już wcześniej nieco powiedziałam, po pierwsze – wsparcie bezpośrednie, ciągły kontakt, ustalanie potrzeb osób poszkodowanych i dostosowywanie tego wsparcia do ich potrzeb. Często jest to podstawowa pomoc prawna, asystowanie w sądzie, na policji, bycie razem przez cały okres, w którym sprawa się toczy. Monitorujemy przypadki przemocy poprzez pracę community-workerek/workerów, formularz online oraz monitoring prasy. Wstępujemy do postępowania sądowego jako organizacja społeczna albo po prostu jako publiczność. Najważniejsza jest dla nas perspektywa osoby pokrzywdzonej oraz udzielenie jej wsparcia. Prowadzimy działania edukacyjne dla różnych grup, w tym przypadku z naciskiem na upowszechnianie problemu przemocy motywowanej uprzedzeniami oraz uwrażliwianiem na konieczność reakcji. W tym momencie kończymy broszurę o tym, jak reagować, która jest efektem pracy przy „Sukursie” w wielu wymiarach. Historie, które wzięliśmy na warsztat, są prawdziwe i zostały nam opowiedziane w ramach zbierania informacji na temat ataków motywowanych uprzedzeniami. Sposoby reakcji przedstawione w broszurze to efekt pracy różnych grup biorących udział w prowadzonych przez nas warsztatach, a ilustracje na podstawie historii i reakcji przygotowała czwórka artystów i artystek. Za moment powstanie też krótki filmik, który będzie przekonywał do reakcji. Prowadzimy ponadto szereg warsztatów dotyczących tej tematyki wśród migrantów, wolontariuszy, młodzieży oraz policjantów i policjantek. Stało się dla nas jasne, że bez edukacji, uwrażliwiania społeczeństwa na problem społeczny, jakim jest przemoc z motywem ksenofobicznym, nie da się nic długofalowo wskórać w ramach zmian. Podsumowując nasze działania, z jednej strony utrzymujemy bezpośredni kontakt, wspieramy osoby poszkodowane, a z drugiej staramy się poprzez edukację przedstawiać perspektywę osób narażonych na tego typu przemoc. Celem tych wszystkich działań jest podkreślenie wagi reakcji, dążenie do uznania, że ten problem jest wspólny, społeczny i musimy wszyscy brać za niego odpowiedzialność.


Jak sądzisz, na czym skupicie się w najbliższej przyszłości?
Mamy w planach kontynuowanie działań i budowanie sieci osób, które będą wiedziały, że w razie potrzeby mogą się do nas zgłosić. W Polsce coraz więcej organizacji zajmuje się ściganiem mowy nienawiści w Internecie, my raczej wyrastamy z tej grupy organizacji, które współpracują bezpośrednio z ludźmi, wspierając ich nie tylko w temacie przemocy, ale także w dokumentowaniu pobytu i w innych istotnych sprawach związanych z problematyką migracji. Nie wyobrażamy sobie zmiany naszego kursu, bo to daje nam wiele satysfakcji i poczucia, że bezpośredni kontakt i konkretne wsparcie mają sens

Ile osób pracuje przy „Sukursie”?
Przez wiele lat pracowałyśmy w składzie trzy–cztery osoby, dziś w naszej grupie roboczej jest dziewięc osób, w tym czworo nowych community-workerów/workerek. Do grupy należą: osoba pochodząca z Rwandy, z Indii, asystentka romska i osoba działająca w środowisku LGBTQ. To wielki progres i dla nas ważny punkt w działaniu całego projektu. Rozwijamy też, dzięki kolejnej osobie, działania warsztatowe i edukacyjne. Ogólnie zrobiliśmy się dużym zespołem bardzo różnych osób i to niesamowite bogactwo.

Skąd zdobywacie fundusze na wasze działanie?
Pierwsze dwa cykle projektu finansowane były dzięki środkom niemieckiej organizacji EVZ (Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość), która też merytorycznie starała się nas wspierać i doradzać co do kształtu naszych działań. Oni też pokazywali nam dobre praktyki z innych miejsc. Projekt „Sukurs” jest wypadkową dobrych praktyk europejskich i naszych polskich możliwości, ale też potrzeb sygnalizowanych przez naszych klientów i klientki, którzy doświadczają przestępstw motywowanych uprzedzeniami.
Od 2014 roku współpracujemy z Fundacją Batorego jako operatorem środków norweskich. Jesteśmy w tej szczęśliwiej grupie organizacji, których projekt finansowany jest z programu „Obywatele dla Demokracji” w ramach funduszy EOG. Drugi projekt, który realizujemy w temacie przeciwdziałania przemocy motywowanej uprzedzeniami, jest wynikiem współpracy z organizacjami z Czech i Słowacji oraz jest współfinansowany ze środków Komisji Europejskiej i Funduszu Wyszehradzkiego.

Czy w Polsce łatwo jest znaleźć fundusze na działalność taką jak wasza?

Jeszcze kilka lat temu nie było to proste, bo nie był to temat debaty publicznej. Wydaje mi się, że wiele z otwartych konkursów jest koniunkturalnych i podlega modom. Dopóki media będą podchwytywać temat i pisać, że jest to problem, który nas dotyczy, dopóty mamy szanse na znalezienia operatora w Polsce. To duże uogólnienie, ale chcę tu podkreślić zagrożenie dla działań organizacji, które mają wytyczoną drogę, nie chcą zarzucać swoich projektów, gdy skończą się im pieniądze. Chcą realizować swoją pracę, o której wartości są głęboko przekonani. Teraz, gdy Fundacja Batorego stała się operatorem środków norweskich, mam wrażenie, że jest to dla nas dostępne, a przynajmniej w ostatnich latach. Jako Nomada mamy dofinansowanie w dwóch projektach „Sukursu” i działań z ludnością migrantów romskich z Rumunii. „Sukurs” wcześniej był finansowany z funduszy organizacji niemieckiej, a działania romskie przez wiele lat nie miały finansowania od polskich operatorów. Myślę, że to coś pokazuje. Są to działania niespektakularne, oparte na budowaniu zaufania, żmudne, więc wymagają od grantodawców zrozumienia charakteru pracy. I do dziś, choć projekt trwa od 2010 roku, nie przychodzi mi do głowy żaden ministerialny czy rządowy program, do którego mogłybyśmy z naszym konkretnymi działaniami aplikować.

Dziękuję za rozmowę

 

Joanna Synowiec – ur. 1980, redaktorka, kuratorka, animatorka kulturalna, członkini stowarzyszenia Nomada, współpracuje z Organem Prasowym BWA i Recyklingiem Idei, feministka i działaczka Inicjatywy 8 Marca.

 

Skomentuj

Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.