Dodał: |
Aktualizacja: |

Z Katarzyną Potoniec rozmawia Joanna Jaświłowicz

Joanna Jaświłowicz: Czy myśląc o mieszkańcach Białegostoku dziesięć lat temu i dziś – widzi w nich pani jakąś zmianę?

Katarzyna Potoniec: Z pewnością ludzie stają się coraz bardziej otwarci, choćby ze względu na fakt, że coraz więcej Polaków wyjeżdża za granicę i ma kontakt z cudzoziemcami. Ich doświadczenia przekładają się również na coraz większą otwartość tutaj. Zwiększa się także świadomość na temat tego, kim jest np. uchodźca, jakie są przyczyny migracji... To jest proces, który będzie postępować.

Jakiś czas temu Białystok był bardzo negatywnie przedstawiany w mediach, jako miasto rasistowskie i ksenofobiczne. Czy rzeczywiście istnieje tu większy problem z wielokulturowością niż w innych miastach?

Był okres, w którym doniesienia medialne na temat tego, co się dzieje, były bardzo nasilone, ale to wynikało z faktu, że wówczas naprawdę pojawiało się wiele ataków na tle rasistowskim. Jednak ta kumulacja zdarzeń sprawiła, że problem został wreszcie dostrzeżony przez władze lokalne i policję – dzięki temu podjęto działania, żeby tę sytuację poprawić. Według mnie teraz jest zdecydowanie lepiej. Oczywiście nie idealnie, przecież idealnie nie jest nigdzie w Polsce.

Czyli kulminacja problemu była potrzebna głównie po to, by wreszcie zacząć go naprawdę rozwiązywać.

Tak. Fakt, że tak wiele osób w całej Polsce w tak krótkim czasie zwróciło na to uwagę, był potwierdzeniem, że to, co dzieje się w Białymstoku, nie jest tylko pojedynczym, niegroźnym incydentem, ale rzeczywistym problemem, z którym należy walczyć.

Wówczas obok „twardych” działań policji pojawiły się również m.in. liczne projekty edukacyjne…

Działania edukacyjne oczywiście istniały już wcześniej – nie wiem, czy obecnie jest ich więcej, czy mniej, zawsze były jakoś obecne w mieście. Edukacja jest jednak kierowana głównie do ogółu społeczeństwa, natomiast za ataki na tle rasistowskim odpowiedzialni byli konkretni ludzie, związani ze środowiskami, które – nie oszukujmy się – z tej edukacji nie korzystają. Poza tym obok edukacji niezbędna jest działalność policji, która nie pozwoli, by osoby odpowiedzialne za agresywne zachowania miały poczucie, że są bezkarne.

Jak wobec tego powinien wyglądać idealny „plan działania”, którego celem byłoby stworzenie miasta przyjaznego i otwartego?

Tutaj oczywiście pierwszym krokiem byłaby edukacja kierowana do szerokiego grona odbiorców – do dzieci, ich rodziców… Musimy pamiętać, że zmiana jest procesem długofalowym, dlatego już teraz trzeba zacząć myśleć o następnych pokoleniach. Powinniśmy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że efektów nie zobaczymy od razu. Edukacja powinna przygotowywać społeczeństwo do spotkania z innym, do życia w środowisku zróżnicowanym kulturowo, co przy tak zmieniającym się świecie jest nieuniknione. Nie zapominajmy jednak, że musimy jednocześnie odpowiednio reagować na to, co się dzieje, a rasistowskich zachowań nie traktować, jako zdarzeń o niskiej szkodliwości. Kolejnym, istotnym elementem są wszelkie działania integracyjne skierowane do migrantów – ułatwiające im odnalezienie się w Polsce oraz nastawione na budowanie relacji w zróżnicowanym społeczeństwie.

Czy migranci w Białymstoku są chętni, by włączać się w takie działania?

To zależy. Mieszkają tutaj osoby z różnych krajów i różnych kultur, z różnymi doświadczeniami i potrzebami. Niektórzy bardzo chętnie się angażują, inni potrzebują nieco więcej czasu, by się otworzyć.

Czy miasto wspiera działania edukacyjne prowadzone przez organizacje pozarządowe? Zastanawiam się, czy został wypracowany jakiś schemat współpracy między władzami lokalnymi a organizacjami trzeciego sektora.

Zadaniem organizacji pozarządowych jest uzupełnianie działań publicznych, to wynika z samej ustawy. Oczywiście część naszych działań jest realizowanych dlatego, że miasto przeznaczyło na nie pewne środki. Nie są one może tak wysokie, jak byśmy chcieli, jednak jest to niezbędne zabezpieczenie, gdy ubiegamy się np. o dotacje z innych miejsc, ponieważ przy każdym dofinansowaniu niezbędny jest również wkład własny.

Pozostańmy jeszcze w temacie relacji miasta i organizacji pozarządowych. Niedawno dość prężnie działający na rzecz zwalczania rasizmu Teatr Trzyrzecze przeniósł się do Warszawy. To duża strata dla Białegostoku?

Sprawa teatru i jego przenosin jest bardzo złożona – nie chcę wypowiadać się na temat oskarżeń dotyczących nieprawidłowego rozliczania dotacji, jakie padły pod ich adresem, ponieważ teraz nie jestem w stanie stwierdzić, kto jest winny, a kto nie. Jeśli jednak będziemy rozpatrywać jedynie działania teatru, przeniesienie jest z pewnością dużą stratą dla miasta. To Trzyrzecze był inicjatorem akcji „Zamaluj zło”, dzięki której wreszcie zwrócono uwagę na bardzo istotną kwestię, jaką były np. rasistowskie napisy na murach. Wreszcie zaczęły funkcjonować odpowiednie procedury związane z poszukiwaniem i zgłaszaniem tego typu incydentów. Poza tym w przestrzeni publicznej niezwykle ważna jest obecność organizacji czy instytucji kultury, które działają poza mainstreamem i mają odwagę pokazywać nie tylko to, co jest poprawne politycznie, np. spektakle, których nigdy nie wystawią instytucje finansowane ze środków miasta. Każdy człowiek powinien mieć wolność wyboru – tego, co chce oglądać, poglądów, jakie wyznaje. Za tę odwagę naprawdę cenię Teatr Trzyrzecze, jednak, tak jak już powiedziałam, trudno mi jest oceniać samo przeniesienie do Warszawy, ponieważ nie wiem, czy oskarżenia są słuszne, czy nie.

Obecnie trwa kampania „Białystok – tradycyjnie wielokulturowy”, której inicjatorem jest Fundacja Dialog. Jak to się stało, że Białystok – miasto, w którym od wieków współistniały obok siebie różne kultury – nagle zaczął mieć problem z tolerancją?

Ta sytuacja wynika przede wszystkim z najnowszej historii – w czasach PRL-u Polska była traktowana jako monolit kulturowy, nie pozwalano mniejszościom na posiadanie własnej tożsamości, na identyfikację ze swoją tradycyjną kulturą. Teraz jest inaczej, mniejszości stają się widoczne, co dla części społeczeństwa może być problemem. „Tradycyjna wielokulturowość” Białegostoku oznacza, że od wieków współistnieją obok siebie mniejszości litewska, rosyjska, białoruska, ukraińska, Tatarzy… To są mniejszości „oswojone”, „nasze” – wiemy, że tutaj często mają swoje korzenie, zdarza się, że są naszymi sąsiadami zza płotu. Nawet jeżeli przyjeżdżają do nas np. Białorusini na zakupy, wciąż traktujemy ich jak „swoich” – możemy się z nimi dogadać, wiele osób zna język rosyjski bądź umie porozumiewać się przygraniczną gwarą; wyznajemy tę samą (chrześcijańską) religię…

Problem zaczyna się, gdy przyjeżdżają np. Czeczeni posługujący się innym językiem, posiadający własną, odrębną kulturę i religię. Wówczas następuje w pewnym sensie „kulminacja inności”, obecnie zwiększona jeszcze ze sprawą islamofobii panującej w społeczeństwie. Podobnie jest z osobami czarnoskórymi – mimo że w Białymstoku jest ich coraz więcej, wciąż dla wielu są to osoby zupełnie od nas różne. To ciekawe, jak łatwo społeczeństwo zapomniało również o mniejszości, która przed wojną była większością – mówię tutaj o Żydach, którzy w międzywojniu stanowili większość mieszkańców Białegostoku. Dzisiaj mieszka tutaj może jedna osoba, która utożsamia się ze społecznością żydowską i głośno o tym mówi.

Skąd więc pomysł na hasło „Białystok – tradycyjnie wielokulturowy”, jeśli tak naprawdę białostoczanie nie widzą problemu w wielokulturowości tradycyjnej, tylko w wielokulturowości „nowoczesnej”?

Chcemy przede wszystkim pokazać, że mamy silne podstawy do tego, by takie społeczeństwo wielokulturowe budować. Przypominamy lata przedwojenne, kiedy mniejszości żyły obok siebie. Warto czerpać z tych doświadczeń – to, że czasy PRL-u były okresem tworzenia monolitu kulturowego, nie oznacza, że mają przekreślić wszystko to, co działo się nieco wcześniej.

Wielokulturowa przeszłość jest więc z pewnością ważnym elementem w zachęcaniu mieszkańców do większej otwartości i tolerancji. A czy dostrzega Pani jakieś słabsze strony Białegostoku, nad którymi trzeba obecnie szczególnie popracować?

Wydaje mi się, że teraz musi pojawić się kompleksowy plan działania związany z zarządzaniem różnorodnością, żeby ta kategoria nabrała dla władz miasta odpowiedniego znaczenia. Mam wrażenie, że obecnie chętnie powtarzamy slogan „Białystok jest wielokulturowy”, jednak to często odnosi się jedynie do wielokulturowości historycznej, natomiast to, co dzieje się współcześnie, ma nieco inny wymiar. Każde miasto powinno być przygotowane na to, że różnorodność społeczeństwa będzie się zwiększała, a wraz ze wzrostem różnorodności będą nasilać się trudności, które pojawiają się zawsze, gdy spotykają się inności. Dlatego społeczność lokalna, a także różne instytucje i placówki, muszą być na wiele sytuacji przygotowane, zaczynając chociażby od takich podstaw jak dostępność i odpowiednie przygotowanie urzędów.

Obecnie miasto nie ma żadnej strategii dotyczącej różnorodności, nie ma wyznaczonej osoby, która zajmowałaby się tymi kwestiami, a to świadczy jedynie o tym, jak mało ważny jest to temat z punktu widzenia władz. Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że wciąż w Białymstoku mamy tak niewielu cudzoziemców, że nie warto się nad tym zastanawiać, jednak to się przecież będzie zmieniać. Poza tym wielokulturowość jest bardzo różnorodnym zjawiskiem – przyjeżdżają do nas osoby, które chcą tutaj mieszkać np. ze względu na kwestie rodzinne, pojawiają się uchodźcy, codziennie kilka tysięcy Białorusinów przyjeżdża do nas na zakupy! Warto tu jeszcze wspomnieć o grupie, jaką są studenci. Białystok, jako dość prężny ośrodek akademicki, mógłby o wiele bardziej wykorzystywać potencjał swoich uczelni, zapraszając na studia coraz więcej osób zza granicy. To w nich powinniśmy dostrzec szansę i zadbać o to, by tą rozwijającą się różnorodnością odpowiednio pokierować.

***

Katarzyna Potoniec – pedagog, ukończyła Wydział Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu w Białymstoku oraz Zarządzenie Integracją Międzykulturową Collegium Civitas. Od wielu lat związana z Fundacją Dialog, w której zajmuje się tworzeniem, realizacją oraz koordynowaniem projektów, głównie uchodźczych oraz edukacyjnych. Prowadzi warsztaty i szkolenia z zakresu tematyki uchodźczej i międzykulturowej oraz metodyki przygotowywania projektów społecznych. Pasjonuje się zagadnieniami dotyczącymi międzykulturowości, animacji oraz ekonomii społecznej. W swojej pracy uczy innych, jak łączyć to, co wydaje się zbyt odległe, i tym samym tworzy w projektach miejsca do spotkania się „wielu światów”. Jest również prezeską spółdzielni socjalnej FLOW. Wyróżniona w plebiscycie Gazety Wyborczej „Przystanek młodzi” za otwartość na innych ludzi i za projekty realizowane na rzecz Czeczenów.

Skomentuj

Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.