Dodał: |
Aktualizacja: |

Moja wolność machania rękoma kończy się tam, gdzie zaczyna się twój nos. To wiemy. Ale gdzie kończy się wolność państwa w stosunku do obywatela za rzeczywistymi tekstami konwencji, które często, a nawet bardzo często są łamane? Media, które formalne (albo chociażby nieformalne) wprowadzają regulacje do ustanowienia norm społecznych, posiadają kodeks etyki, co oznacza, że mogą również zachowywać się nieetycznie. Niestety, możliwość tego jest większa lub mniejsza w zaleśności od społeczności. Dobry przykład stanowi tutaj użycie różnorakich terminów.

 

W naszym języku jest mnóstwo nieetycznych terminów, które na zawsze powinny zniknąć z niego, albo w skrajnym przypadku stanowić tylko historię. To jest tak samo żywy proces, jak stanowienie wartości w kulturze. Na przykład, świat przyznał, że rasizm jest zły i język zablokował słowo „negro”, że słowo „inwalida” jest nieetyczne i do użytku wszedł wyraz „osoba niepełnosprawna” (który póki co również jest wersją roboczą), niewidomy, a nie ślepy itd.

Praca nad terminami trwa nieustannie a media często przyjmują lokalne rozwiązania (ograniczenia). Poprawne użycie terminów poprzez wykorzystanie poprawnych nazw (co w pierwszej kolejności nie powinno naruszać godności człowieka), sprzyja higienie języka.

W ostatnim czasie najbardziej (lub jednym z najbardziej) spornych terminów jest słowo „nielegalny”, który media (jak również oficjalne władze) intensywnie używają. Tym słowem nazywają osobę, która przekroczyła granicę naruszając prawo administracyjne danego kraju. Bardziej lakoniczne byłoby użycie terminu „nielegalne przekroczenie”, ale szybsze jest nazwanie tych ludzi „nielegalami”. Ale język nie kształtuje się według tych wskaźników, tym bardzie kiedy mowa jest o różnego rodzaju określeniach, którymi nazywamy pewne grupy osób. W danym przypadku słowo „nielegalny” powoduje upolitycznienie oraz kryminalizację danej osoby, co w społeczeństwie powoduje wprost proporcjonalną reakcję – ono nie potrzebuje problemów, które na pewno przyniesie osoba, która według politycznych wyznaczników zastępuje elementy kryminalne.

Rzadko brzmiący termin „migrant” przy słowie „nielegalny” zaczyna zyskiwać wprost odwrotne znaczenie. Dlatego słowo, które tylko wskazuje określoną grupę, pod wpływem określenia „nielegalny” powoli zaczyna zyskiwać negatywne znaczenie. M. in. dziennikarze do granic możliwości ignorują dowolne działania migrantów. Jaskrawym przykładem tego było zdarzenie sprzed kilku tygodni, kiedy to do polskich mediów, do ok. 25 środków przekazu (stacje radiowe, telewizje, agencje informacyjne, dziennikarze) został wysłany materiał prasowy nt. przeprowadzenia w Warszawie (19-22 maja) akcji przeciw działaniom Europejskiej Agencji Zarządzania Współpracą Operacyjną na Granicach Zewnętrznych Państw Członkowskich Unii Europejskiej, czyli Frontexu, zapraszający na konferencję prasową, ale żadne medium (!) się nie zjawiło.

Prawie na całym świecie istnieją ruchy "No one is illegal", w których migranci oraz osoby ich wspierające protestują przeciw użyciu tego terminu. Szczególnie silny ten ruch jest w Europie. Oprócz tego, w 2008 roku Unia Europejska przeprowadziła badania nt. określeń używanych w stosunku do migrantów w mediach oraz wśród społeczności. W badaniu zostało opisane psychologiczne znaczenie terminów oraz stosunek społeczeństwa do nich. Zbadano również termin „nielegalny”, który przez prasę światową jest solidarnie używany w stosunku do migrantów – używa się „nielegalny” lub „nielegalny migrant” (Europa, Ameryka, Australia) oraz „nieregularni migranci” (Ameryka, Australia).

Dla polskiej prasy najmniej ciekawym tematem są właśnie migranci. Po 2012 r., kiedy to w historii polskiej migracji była największa akcja protestacyjna - „nielegalni migranci” zorganizowali głodówkę w 4 zamkniętych ośrodkach dla uchodźców (który wśród osób, które naruszyły administarcyjne granice Polski są nazywane obozem koncentracyjnym), oprócz pojedynczych przypadków, sprawa ta nie została nagłośniona. Aktywność mediów podczas akcji głodówkowej w 2012 roku została wywołana również przez reakcję rządu – oświadczenie ministra spraw wewnętrznych, że każdy przypadek musi być zbadany osobno oraz informacja o utworzeniu grupy monitoringowej, która miała te naruszenia zarejestrować i zbadać – nawet mimo wielkich chęci media nie mogły opuścić tematu. Jednym z podobnych „przymusowych” zainteresowań tematem dla polskich mediów stało się zaginięcie na Morzu Śródziemnym ludzi poszukujących schronienia, które wywołało tak duży rozgłos w społeczeństwie, że stało się „dobrze sprzedającym się” newsem.

Etyczność mediów określają nie tylko terminy, lecz także przekrój rozpatrywanych problemów – jak problem jest widziany. Na przykład, kiedy w styczniu 2014 roku najpierw u granic Grecji, a później Hiszpanii celnicy zatopili łódź z ludźmi poszukującymi schronienia (w tym kobiety i dzieci), jak został naświetlony ten materiał: jako zniszczenie podstawowych praw człowieka do życia i wolności czy jako regularne obrona przez Frontex granic Unii Europejskiej? Kiedy w 2015 roku libijscy migranci podróżujący łodzią tonęli u brzegów Włoch, polityczne autorytety ogłosili, że gdyby zaczęli ratować migrantów, to spowodowałoby nową falę uchodźców z Libii, ponieważ otrzymaliby nadzieję na pomoc.Oniemieli wszyscy, nawet media, które kilka razy w tygodniu donosiły o liczbach ofiar zaginionych na Morzu Śródziemnym (rozmowy nt. rozwiązania problemów na Morzu Śródziemnym zaczęły się dopiero po lutowych rozmowach przedstawicieli rządowych Malty i Włoch oraz po apelu Papieża wobec Unii Europejskiej). Dla mediów, tak samo jak i dla autorytetów politycznych, śmierć tysiąca ludzi stanowi tylko dane statystyczne - poza sentymentami i ludzkim współczuciem (które można mieć lub nie, kiedy mowa jest o ludziach zaginionych w poszukiwaniu wolności). Nikt nie przypomniał sobie o fundamentalnych wynalazkach ludzkości, tego, z czego jesteśmy dumni co traktujemy jako podstawę – prawo do życia, wolnego przemieszczania się, wolności, godności, niezależnie od narodowości, płci, rasy, wyznania, pochodzenia, co jest zatwierdzone w 1948 roku w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

Jaka jest jakość współczucia wobec osoby, o której mówimy, że uciekła z własnego kraju, aby tu znaleźć „europejski raj” i jest „nielegalna” a definicją, kiedy mówimy: „my nie mamy prawa ograniczać czyjąkolwiek wolność, a tym bardziej ją niszczyć.”

Kryminalizowani poszukiwacze schronienia, których nazwa zaczyna się od określenia (terminu) i zostaje nadana jako status za ucieczkę z własnego kraju przed wojną i innymi szczególnymi sytuacjami są chronieni Genewską Konwencją Praw Człowieka. Lub po prostu: zmieniło się czy nie znaczenie terminów „humanitarny” oraz „cywilizacja”, czy może nabrały nowego znaczenia – wszyscy są równi, ale pewne cechy (kolor, narodowość, pochodzenie) powodują, że ludzie są wyjątkowo równi.

Kiedy mówimy o etyce mediów, wraz z przemyśleniem używanych terminów ważne są również regulacje redakcyjne, ponieważ w naszym przypadku termin „nielegalny” nie został zatwierdzony przez jakąś ustawę i żadna inna ustawa nie może zakazać używania tego słowa. Zakrojony na szeroką skalę protest społeczeństwa nie pomoże – jest ono tylko odbiorcą wiadomości. Natomiast protest tych, którzy zostali określeni mianem nielegalnych, nie zostanie wysłuchany, ponieważ negatywna łatka już została przyczepiona i wywołuje tylko negatywny odbiór. Nawet jeśli ci ludzie zostaną wysłuchani, to i tak to nic nie zmieni, ponieważ ich imię jest nie tyle neutralne, co z góry zakłada negatywne nastawienie.

 

Ekaterina Lemonjava

Skomentuj

Ogłoszenia
Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.