W urzędzie | Ekspert
Dodał: |
Aktualizacja: |

/ źródło: PAP

Marija Jakubowycz – pochodzi z Ukrainy, w Polsce mieszka od 2001 roku. Ukończyła filologię rosyjską i założyła szkołę językową Emilia Linguage, gdzie zajmuje się nauczeniem języka rosyjskiego i ukraińskiego. Z jej inicjatywy w 2009 roku powstała Fundacja Ternopilska wspierająca Ukraińców poprzez m.in. działalność infolinii i punktu konsultacyjnego dla migrantów.

Po pierwsze – informacja
O przeszkodach, jakim muszą stawić czoło migranci w polskich urzędach, z Mariją Jakubowycz rozmawia Joanna Jaświłowicz

Joanna Jaświłowicz: Jakie cechy charakteru powinien mieć cudzoziemiec, który postanawia rozpocząć sprawę w polskim urzędzie?

Marija Jakubowycz: Jeżeli mówimy o cudzoziemcu, który dotarł do Polski i mieszka tutaj, to tak naprawdę posiada już wszystkie cechy, żeby sobie poradzić. Kiedyś tworzyliśmy z grupą charakterystykę cudzoziemca i okazało się, że osoba, która zdecydowała się na emigrację do innego kraju, ma naprawdę wiele mocnych stron i umie sprostać trudnym i nieoczekiwanym sytuacjom. Jest w niej mnóstwo motywacji, determinacji, otwartości na świat i na zmiany. Bardzo dobrze radzi sobie w życiu społecznym, zaczyna zdobywać nowych przyjaciół i akceptację środowiska, w którym się znajduje. Zazwyczaj na pewnym etapie pojawiają się jednak mury nie do przeskoczenia i najczęściej jest to niestety administracja.

Najwięcej problemów generują procedury w urzędach?

Na początku problemem jest nie tyle sama procedura, co dostęp do informacji, którego po prostu nie ma. Nie przesadzam. Gdyby jakiś cudzoziemiec chciał zawrzeć małżeństwo z osobą z Polski, nawet ona nie wie, gdzie znaleźć informacje o tym, jak to zrobić. Co więcej, Polacy zdają sobie sprawę z tego, jak trudno cokolwiek załatwić w urzędach i już na samym początku wiedzą, że mogą spodziewać się trudności. Absurd polega na tym, że przecież prawo wszystko reguluje – istnieją odpowiednie przepisy i ustawy, nawet Konstytucja nikogo w tym względzie nie ogranicza.

A co z informacjami, które możemy uzyskać na stronach internetowych i w różnorodnych organizacjach?

Oczywiście możliwości uzyskania informacji jest wiele – Internet, prasa, radio, telewizja, infolinie… ale moim zdaniem najbardziej wiarygodna informacja powinna być dostępna w urzędzie, cała reszta może być tylko uzupełnieniem.

Dlaczego więc jej tam nie ma? Co stoi na przeszkodzie – brak kompetencji? Nieznajomość języków przez urzędników?

Nie wydaje mi się, żeby to język był tutaj problemem. Chodzi raczej po prostu o dobrą wolę urzędnika, a ten bardzo często nie widzi przed sobą osoby, której służy. Ten zawód to służba. Urzędnik służy społeczeństwu, żeby ono mogło funkcjonować zgodnie z zasadami Konstytucji. Moim zdaniem osoba, która udaje się do urzędu, nie musi orientować się we wszystkich prawnych zawiłościach, ponieważ zawsze powinien być tam ktoś, kto się na tym zna i będzie umiał wszystko jej wytłumaczyć. Dotyczy to wszystkich urzędów, nie tylko tych obsługujących cudzoziemców. Niedawno w Urzędzie Skarbowym pani z okienka zapytała mnie, jakie biuro księgowe wypełniało mój PIT. A dlaczego ja w tym celu miałabym zwracać się do jakiegoś biura księgowego? Przyszłam do urzędu i w nim ktoś powinien mi wyjaśnić, jak to zrobić. Podobnie jest z cudzoziemcami. Przecież nie każdy może pozwolić sobie na płacenie firmom zajmującym się tłumaczeniem przepisów na bardziej zrozumiały język. To powinno być zadanie urzędu, który jest przecież instytucją publiczną.

Czyli wszelkie fundusze na rzecz cudzoziemców powinny w pierwszej kolejności zadbać o urzędy?

Dokładnie. Przeznaczenie pieniędzy na przykład na integrację społeczną wydaje mi się mniej pilną potrzebą niż usprawnienie administracji. Integracja cudzoziemców na siłę jest według mnie trochę sztuczna. Przecież w życiu społecznym każdy zazwyczaj umie sobie poradzić – dogadujemy się jakoś z sąsiadami i w relacjach międzyludzkich naprawdę kraj pochodzenia nie jest największą przeszkodą. Przyspieszanie tego procesu jest nienaturalne. Ważniejsza powinna być integracja administracyjno-prawna…

…którą mogą przeprowadzić jedynie urzędy.

Tak, a żeby to zrobić, trzeba je odpowiednio dofinansować, ponieważ coraz bardziej muszą dostosowywać się do nowych realiów. Czasami w jakiejś gminie pojawia się przedsiębiorstwo, które zatrudnia około osiemdziesięciu procent cudzoziemców – wtedy urzędnik musi wiedzieć, jak z tymi ludźmi rozmawiać, jakich informacji będą oni potrzebowali, w czym może im pomóc. Pamiętajmy, że to są przecież osoby, które – tak jak inni – chorują, cieszą się, smucą, zakochują, rodzą i wychowują dzieci, ale także pracują, zarabiają, płacą podatki i przyczyniają się do rozwoju tej gminy.

Pamięta pani jakieś absurdalne sytuacje związane ze sprawami w urzędzie?

Oczywiście, niejedną. Pierwsza z brzegu – podczas starań o uzyskanie karty stałego pobytu cudzoziemiec musi złożyć oświadczenie o niezaleganiu z podatkami. Osoba, która dostaje taki wymóg, zaczyna się zastanawiać, o co chodzi – o niezaleganie tutaj, gdzie jeszcze nie zdążyła nawet zapłacić podatków (bo na przykład jest studentem), czy w swoim kraju? Jednak Urząd ds. Cudzoziemców po prostu tego wymaga, bez dalszych wyjaśnień. Cudzoziemiec udaje się więc ponownie do urzędu, tym razem skarbowego, i stara się takie oświadczenie uzyskać. I co się okazuje? Ten wymóg dotyczy tylko osób, które pracują w Polsce dłużej niż sześć miesięcy. Urząd ds. Cudzoziemców nie był w stanie podać tej podstawowej informacji jasno i czytelnie. Sama dowiedziałam się o tym dopiero kilka dni temu.
Inna sprawa – również związana z urzędem skarbowym. Udałam się z osobą, której jestem pełnomocnikiem, i z jej pracodawcą do urzędu, by uzyskać właśnie zaświadczenie o niezaleganiu z podatkami. Okazało się, że dla pani w okienku istnieją tylko dwa rodzaje cudzoziemców – ci, którzy mają polskie obywatelstwo, i ci, którzy przebywają tu nielegalnie. Nic pomiędzy. „Ta osoba pracuje?”, zapytała. Odpowiadamy jej, że tak. „A jest zameldowana?”. Jeszcze nie jest, ale złożyła już wniosek o kartę czasowego pobytu. „Więc jest nielegalnie”. Odpowiadamy, że przecież sprawa jest w toku; nic jednak do niej nie docierało. W końcu z Urzędu Skarbowego w Żyrardowie odesłano nas do Urzędu Skarbowego w Warszawie – nie wiem dlaczego, ponieważ sprawa naprawdę nie była trudna. Wystarczyło jedynie trochę otwartości i kompetencji ze strony urzędniczki. Ostatecznie jednak okazało się, że oświadczenie wcale nie było potrzebne, bo wreszcie dotarliśmy do informacji o tych, wspomnianych już przeze mnie, wymaganych sześciu miesiącach pracy. My nie wróciliśmy już do urzędu, ale wiem, że przyjdą tam inni i zostaną potraktowani podobnie.

Przyjechała pani do Polski ponad trzynaście lat temu i od tej pory obserwuje polską biurokrację. Czy zauważa pani chociaż drobne zmiany?

Prawdę mówiąc, nie wiem, czy to urzędy się zmieniły, czy ja. Przede wszystkim poszerzyła się moja wiedza – umiem zadać więcej pytań, orientuję się w sytuacji i lepiej znam swoje prawa. Ale na to potrzebowałam długich lat. Pamiętam, jak kiedyś bałam się ZUS-u. Zupełnie nie rozumiałam, o co w nim chodzi (śmiech). Ubezpieczyłam się w 2003 roku – musiałam, był to jeden z wymogów, by uzyskać kartę czasowego, a później stałego pobytu. Wypełniałam zupełnie nieczytelne dla mnie druczki, nie miałam pojęcia, jak się do tego zabrać. Moja pracodawczyni uzupełniała jeden, ja kolejne, kopiując to, co ona napisała. Tak naprawdę dokładnie wszystko zrozumiałam dopiero jakieś dwa lata temu, kiedy przeszłam kurs „Kadry i płace” i zarejestrowałam się na platformie usług elektronicznych w ZUS-ie.

Przez lata musiała więc pani sama wszystkiego się nauczyć?

Tak i naprawdę długo mi to zajęło. Ale wyobraźmy sobie sytuację, w której w każdym oddziale ZUS-u jest osoba obsługująca tylko cudzoziemców. Przygotowana do rozmów z ludźmi, rozumiejąca to, że ktoś może kompletnie nie mieć pojęcia o tym, czym jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Prawdopodobnie trzeba będzie więc wyjaśnić mu wszystko od początku, krok po kroku, spokojnie. Czy taka sytuacja naprawdę jest nierealna?

Okazuje się więc, że cudzoziemiec w Polsce najpierw ma problem z urzędami zajmującymi się sprawami cudzoziemców, a kiedy już przebrnie przez wszystkie procedury, pojawiają się kolejne schody – cały polski system prawno-administracyjny.

Osoba, której udało się uzyskać stały pobyt w Polsce, jest tak naprawdę na początku drogi. Otwierają się przed nią nowe procedury i wymagania, a ona nie ma pojęcia, od czego zacząć, na niczym się nie zna. Ja miałam taki sam problem. Powoli dowiadywałam się więc, co to jest ośrodek pomocy społecznej czy urząd pracy… Znikąd nie dostałam jasnej i rzetelnej informacji.

A czy to nie zaczyna się jednak trochę zmieniać? W maju weszła w życie ustawa bardzo ułatwiająca cudzoziemcom legalizację pobytu czy znalezienie pracy. Rozpoczęła się też kampania „Polska. Tu mieszkam”…

To jest krok w dobrym kierunku – ustawa ma naprawdę wiele korzystnych rozwiązań. Ale informacji o tych rozwiązaniach praktycznie nie ma i to wciąż jest ogromny problem. Oczywiście nie jest tak, że zupełnie nie możemy do nich dotrzeć, jednak symetria na linii cudzoziemiec–dostęp do informacji realnie nie istnieje.

Powstały przecież spoty promocyjne czy portal cudzoziemcy.gov.pl.

Ja raczej nie korzystam z tej strony – moim zdaniem w tej chwili najlepiej merytorycznie opisana jest strona Urzędu ds. Cudzoziemców. Wciąż zbyt mało osób o niej wie, migranci wolą szukać informacji na przykład na forach internetowych. Warto jednak zapoznawać ich z tym portalem; to ważne, żeby również oswajali się ze specyficznym językiem ustaw. Mimo to ciągle uważam, że najważniejsze jest, by rzetelna i źródłowa informacja znalazła się w samym urzędzie, który – jak można przeczytać na jego stronie – ma „zapewnić kompleksową i profesjonalną obsługę w zakresie legalizacji pobytu i udzielenia ochrony cudzoziemcom”. To przecież naprawdę nie jest takie trudne.

Podsumowując: głównymi problemami w polskiej administracji są najpierw niejasno i nieprecyzyjnie sformułowane ustawy, a później brak informacji i pomocy w samych urzędach?

Otóż to. Fundusz na Rzecz Integracji Państw Trzecich powinien być rozumiany przede wszystkim jako fundusz na rzecz integracji prawno-administracyjnej cudzoziemców. A tymczasem sami cudzoziemcy bardzo mało na tym korzystają.

A kto korzysta?

Organizacje realizujące projekty i urzędy rozpisujące konkursy (śmiech). Po prostu wydaje mi się, że w tym momencie powinniśmy przede wszystkim zadbać o uregulowanie spraw administracyjnych – sprawy społeczne naturalnie uregulują się same.

Skomentuj

Ogłoszenia
Aktualności
Archiwum
Warto poczytać
Finansowanie projektów migracyjnych

Do 13/12/2016 można składać wnioski z zakresu ochrony dzieci migrujących:
Pierwszy nabór dotyczy budowy potencjału w zakresie praw i ochrony dzieci migrujących, w szczególności kwestii

...
Czytaj dalej >
Warto poczytać

W dniu 25 marca 2008 roku zostało podpisane „Porozumienie w sprawie standardowych procedur postępowania w zakresie rozpoznawania, przeciwdziałania oraz reagowania na przypadki przemocy seksualnej

...
Czytaj dalej >
Zagrożenia w świecie migrantów

Polska wciąż pozostaje krajem zatrudniającym obywateli Korei Północnej. Co warto

...
Czytaj dalej >

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.