Zagrożenia w świecie migrantów
Dodał: |

Polska wciąż pozostaje krajem zatrudniającym obywateli Korei Północnej. Co warto wiedzieć, jeżeli chcielibyśmy pomagać ludziom wykorzystywanym przez reżim?

Według najnowszych danych amerykańskiego Departamentu Stanu, opublikowanych pod koniec sierpnia br., aż 23 kraje na świecie zatrudniają obywateli Korei Północnej. Do grupy tej należą: Angola, Mjanma, Kambodża, Chiny, Kongo, Etiopia, Indonezja, Kuwejt, Laos, Malezja, Malta, Mongolia, Mozambik, Namibia, Nepal, Nigeria, Katar, Rosja, Senegal, Singapur, Tajlandia, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Polska.

Oficjalne statystyki pozwalają stwierdzić, że poza nami jedynie Malta sprowadza z Korei Północnej pracowników. Decyzja La Valetty sprzed dwóch miesięcy pozwala jednak mieć nadzieję na poważne zmiany. Malta zrezygnowała z wydawania nowych wiz dla obywateli Północy oraz zobowiązała się do usunięcia ze swojego terytorium dotychczas znajdujących się mieszkańców tego kraju. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) informowało w kwietniu br. o podobnie optymistycznych zmianach strategii wobec Pjongjangu, ale w polskiej wersji okazało się, że chodzi wyłącznie o to, że polski konsul w stolicy Korei Północnej nie wydał od początku roku ani jednej wizy dla chętnych do przyjazdu do Polski.

Koreańczycy z Północy, którzy wyjeżdżają za granicę do pracy, stanowią grupę szacowaną na 50–60 tys. Przydzielani są do rozmaitych branż, zajmują się górnictwem, budują domy (w Warszawie jedno z nowoczesnych osiedli na Wilanowie – sprawa z marca 2016 roku), zbierają owoce i warzywa, spawają kadłuby statków oraz szyją ubrania. Ich praca za granicą przekłada się na zysk dla reżimu, ponieważ dzięki takiemu zaangażowaniu do Pjongjangu płynie strumień obcych walut. Korea Północna musi szukać wszelkich metod pozyskiwania takiego finansowania, szczególnie w sytuacji, gdy na kraj nakładane są coraz ostrzejsze sankcje ze strony dawnych sojuszników.

Prawdziwych wielkości przychodu generowanego przez tysiące robotników trudno się domyślać, ale specjaliści zajmujący się tym tematem szacują je na ok. 100 mln dolarów. Mechanizm opiera się na zmuszaniu do pracy ponad miarę i standardy BHP. Oszczędza się na wszystkim, a sami Koreańczycy otrzymują jedynie część obiecanego w kontrakcie wynagrodzenia. W rezultacie praca od 16 do nawet 20 godzin dziennie przynosi im, zamiast kilku tysięcy, zaledwie 120–150 dolarów miesięcznie.

Nasz kraj znajduje się w trudnej sytuacji, ponieważ zatrudnia obywateli Północy, narażając się na krytykę społeczności międzynarodowej i obrońców praw człowieka. Jednocześnie na przypadki wykorzystywania tej grupy obywateli na poziomie raportowanym z krajów arabskich czy Rosji nie ma miejsca. A przynajmniej tak twierdzi polski MSZ.

W Polsce obowiązują dość jasne przepisy zakazujące handlu ludźmi czy pracy przymusowej – mówi Grzegorz Żukowski z Amnesty International. Sprawdzanie, czy sytuacja pracowników z Korei Północnej nie zalicza się do tych kategorii, jest w gestii polskich instytucji: prokuratury, Straży Granicznej i PIP. Powinni być oni również poinformowani, w toku różnych czynności i języku dla nich zrozumiałym, o swoich prawach i prawie obowiązującym na terenie Polski.

Doświadczenia Straży Granicznej pokazują jednak, jak trudne jest egzekwowanie mechanizmów prawnych wobec grupy mieszkańców tego kraju. Podczas konferencji poświęconej raportowi południowokoreańskiej organizacji praw Database Center for North Korean Human Rights, zorganizowanej w czerwcu br. w Warszawie przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, można było usłyszeć historie spraw, w których polskie służby były o krok od udowodnienia nieuczciwych praktyk wobec Koreańczyków z Północy, mimo to problem stanowiło już przeprowadzenie przesłuchań i spisanie zeznań. Ludzie z Północy nie chcieli zeznawać przy tłumaczach przysyłanych przez ambasadę Południa. Przedstawiciele Pjongjangu sprytnie wykorzystywali prawne kruczki, by utrudniać dochodzenia.

Amnesty International zwraca uwagę na kolejny problem – sytuacja tych osób jest o tyle trudna, że bliscy osób, które uciekły z Korei Północnej czy ujawniły naruszenia praw człowieka w tym kraju, jak wynika z różnych naszych raportów, są narażeni na poważne niebezpieczeństwo. Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, szczególnie wobec członków rodziny, w Korei Północnej jest codziennością. W tej sytuacji nawet otrzymanie prywatnego wsparcia finansowego czy rozmowa o ich sytuacji może ich dużo kosztować.

Jest to więc sytuacja, która może być rozwiązana jedynie systemowo i to po stronie państwa polskiego leży odpowiedzialność za zapewnienie, że na jej terenie nie ma miejsca na handel ludźmi czy niewolnictwo. Niektórzy z uchodźców z Korei Północnej, z którymi rozmawiałem w Seulu w maju br., przyznają, że w kraju zachodzą niewielkie zmiany na korzyść. Wspominana przez Amnesty International odpowiedzialność zbiorowa wobec najbliższych członków rodzin i dalszych krewnych rzekomych wrogów systemu nie jest już tak częstym środkiem represji jak kiedyś. Sami uciekinierzy pozostają podzieleni w zależności od tego, jak świat powinien traktować ich kraj. Z jednej strony jest pewne, że praktycznie całą pomoc humanitarną przechwytuje reżim. Z drugiej jednak izolacja międzynarodowa nie pozwoli na przedostanie się na Północ zachodniej normalności i wzorców. Trudno jednoznacznie potępić próby kontaktowania się z obywatelami Korei Północnej – czy to poprzez zatrudnianie ich za granicą, czy także na poziomie wyjazdów turystycznych do krajów leżących powyżej 38. równoleżnika. Kto wie, czy taka „normalność”, porzucenie myślenia o działaniach reżimu i podejście do ludzi z Północy jak do przedstawicieli każdego innego państwa, nie byłoby bardziej wskazane. Może to pozwoli Pjongjangowi na wejście na nowe tory rozwoju i porzucenie planu rozbudowy broni atomowej? Może okaże się w którymś momencie, że wpływy z turystyki dają więcej niż oddziały hakerów okradających światowe banki, a pracownicy Korei Północnej zawiozą do swojej ojczyzny dobre słowo z naszego kręgu kulturowego? Warto poważnie się zastanowić, czy utwierdzanie się w jednym sposobie traktowania Północy pozostaje jedynym słusznym wyjściem. W końcu Polacy w czasach PRL-u znajdowali się za granicą w podobnej sytuacji.

Według danych Urzędu ds. Cudzoziemców żaden obywatel Korei Północnej nie wystąpił o azyl ani nie złożył wniosku o ochronę międzynarodową w 2015 i w pierwszej połowie 2016 roku.

Rafał Tomański: dziennikarz, japonista. Jego pierwsza książka o Japonii "Tatami kontra krzesła" stała się bestsellerem. Druga "Made in Japan" zdobyła nagrodę internautów jednego z blogów podróżniczych. Na co dzień pisze do Rzeczpospolitej i komentuje w mediach wydarzenia związane z Azją. W kwietniu 2015 r. ukazał się pierwszy tom "Skośnym okiem", autorskiego kalendarium 2014 roku stworzonego w nowej formie, która nie pozwala zapomnieć o prawdziwych przyczynach wydarzeń, z którymi świat miał do czynienia.
Obserwator rozwoju nowych technologii pod kątem futurologicznym. Ma szerokie doświadczenie radiowe i telewizyjne. Ukończył z wyróżnieniem kurs prezenterski najwyższego stopnia Akademii TVP.

Dodał: |
Aktualizacja: |

Napisanie tekstu, który wyczerpywałby temat handlu ludźmi, jest niemożliwe – temat jest obszerny, realizowany w zamkniętym gronie kilku podmiotów, prawo właściwie nieznane, zaangażowanie aktorów społecznych nieduże, dostęp do wiedzy niewielki. Przedstawię więc kilka moich obserwacji, skupiając się trzech tematach: przybliżeniu definicji handlu ludźmi, działaniach (nie)podejmowanych w Polsce oraz relacji z migracjami.

Czytaj dalej >

Skomentuj

Ogłoszenia
Aktualności
Archiwum
Warto poczytać
Finansowanie projektów migracyjnych

Do 13/12/2016 można składać wnioski z zakresu ochrony dzieci migrujących:
Pierwszy nabór dotyczy budowy potencjału w zakresie praw i ochrony dzieci migrujących, w szczególności kwestii

...
Czytaj dalej >
Warto poczytać

W dniu 25 marca 2008 roku zostało podpisane „Porozumienie w sprawie standardowych procedur postępowania w zakresie rozpoznawania, przeciwdziałania oraz reagowania na przypadki przemocy seksualnej

...
Czytaj dalej >
Zagrożenia w świecie migrantów

Polska wciąż pozostaje krajem zatrudniającym obywateli Korei Północnej. Co warto

...
Czytaj dalej >

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.